Banki, robicie to źle! TAK powinna wyglądać wasza oferta…

Banki, robicie to źle!

Powinna być prosta, uczciwa i nakierowana na świadomego klienta. Czemu tak trudno znaleźć takie połączenie?

Nam, osobom inwestującym i oszczędzającym, banki towarzyszą niemal codziennie. Konto osobiste to centrum naszego systemu zarządzania finansami domowymi. Na lokatach i kontach oszczędnościowych odkładamy pieniądze na bliższą lub dalszą przyszłość.

W internetowych systemach transakcyjnych kupujemy i sprzedajemy jednostki funduszy, akcje i obligacje.

Co z tego mamy?

Ale nadal najlepszych rozwiązań musimy szukać w różnych bankach. Nie ma dziś na rynku instytucji, która kierowałaby swoją ofertę wprost do świadomego, aktywnego klienta.

Szukamy banku, w którym podstawowe usługi są za darmo. Prowadzenie konta, przelewy bez opłat to dziś standard. A zdarzają się też banki, które nawet dopłacają do tych usług.

Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że bank to nie instytucja charytatywna i musi zarabiać. Ale jeżeli już każe płacić sobie za któreś z tych podstawowych produktów, to niech idzie za tym wysoka jakość. Nie jesteśmy skąpi i nie mamy problemu z wydawaniem pieniędzy na dobrze zaprojektowane i użyteczne rzeczy. Za to bardzo nie lubimy, gdy ktoś nas naciąga, wiele obiecuje, ale niewielu obietnic naprawdę dotrzymuje.

Banki bardzo chcą nas do siebie przywiązać i zachęcają do tego, aby z ich rachunku uczynić „główne konto”. Centrum zarządzania finansami domowymi. Dlatego coraz więcej banków rozdaje bonusy za regularne przelewanie wynagrodzenia, a także ma lub przymierza się do połączenia konta z aplikacją personal finance management.

Dla nas to tylko miłe dodatki. Jeżeli mamy przenosić główną gdzieś główną część naszych finansów, to kluczowe są depozyty. Banki z lokatami oprocentowanymi poniżej inflacji odpadają w pierwszej kolejności. Wiemy, jak wygląda sytuacja na rynku i umiemy znaleźć najlepsze oferty. A takie dziś zaczynają się od 6% w skali roku.

Nie potrzebujemy technologicznych wodotrysków. Integracja z Facebookiem? Videochaty? Dziękujemy. Technologia banków powinna opierać się na dwóch filarach: przejrzystym i niezawodnym systemie transakcyjnym oraz przyjaznej i łatwej w obsłudze wersji mobilnej. Dopóki banki tego nie dopracują, niech lepiej nie silą się na kolejne techniczne nowinki.

Po co nam videochat z pracownikiem, który nie będzie potrafił nam pomóc? Odbijamy się od infolinii, bo „naszej sprawy” nie da załatwić się zdalnie i konieczna jest wizyta w oddziale. I wcale nie chodzi o jakieś skomplikowane rzeczy, czasem to tylko zmiana hasła. A w oddziale? Chaos, pracownicy wprowadzający w błąd i udzielający informacji sprzecznych z tym, co usłyszeliśmy przez telefon.

Fajnie, że banki szukają nowych dróg kontaktu z nami, ale to przede wszystkim musi być kontakt z kimś, kto może nam jakoś pomóc i udzielić rzetelnej odpowiedzi na nasze pytania, a nie tylko wyrecytować ofertę nowych kredytów lub ubezpieczeń.

Inwestycje? Nie potrzebujemy struktur, ani funduszy hybrydowych. Jeżeli chcemy łączyć bezpieczne inwestycje z tymi bardziej ryzykownymi, to sami potrafimy tak dobrać instrumenty finansowe, by w portfelu mieć część depozytów lub obligacji i część bardziej agresywną.

Fundusze inwestycyjne? Wiemy, gdzie szukać ofert bez opłat dystrybucyjnych – nie damy się naciągnąć na prowizje za zakup i sprzedaż jednostek.

Szukamy niezawodnego biura maklerskiego, z bezawaryjnym systemem transakcyjnym. Dobrym testem stabilności takiego systemu są oferty publiczne spółek Skarbu Państwa, w których często bierzemy udział.

Nie potrzebujemy banku, który połowę swojego budżetu potrafi przehulać w agencjach reklamowych i domach mediowych. Wielkie akcje promocyjne, celebryci w reklamach – krzywo patrzymy na coś takiego. Nie musimy być cały czas bombardowani marketingowym przekazem – sami potrafimy znaleźć najlepsze i najbardziej wartościowe oferty.

Czytamy umowy i wiemy, co podpisujemy. Nie mamy pretensji, gdy bank te zapisy realizuje i nie jesteśmy zdziwieni, gdy np. system naliczy odsetki za cały okres kredytu gdy spóźnimy się ze spłatą karty. Nie żalimy się wtedy Samcikowi.

Warunek jest taki, że te zapisy muszą być jednoznaczne, jasne i uczciwe. Doceniamy, gdy bank takie przepisy i regulaminy potrafi podać w zwięzłej i czytelnej formie.

Rzadko korzystamy z kredytów i nie zwracamy uwagi na oprocentowanie. Karty kredytowe spłacamy w całości w okresie bezodsetkowym. Chcemy, by ten okres trwał jak najdłużej – czyli najlepiej ponad 56 dni. Doceniamy banki, które premiują zakupy kartą programami rabatowymi lub cashbackiem. Zwłaszcza, że już coraz rzadziej korzystamy z gotówki.

Optymalizujemy nasze finanse, obserwujemy rynek i wciąż szukamy najlepszych ofert. Na naszą lojalność bank musi ciężko zapracować (i często: dopłacić). Jesteśmy mobilni i w erze, gdy konto bankowe można otworzyć zdalnie i zatwierdzić przelewem weryfikacyjnym, nie mamy problemu ze zmianą banku lub przesunięciem oszczędności gdzieś indziej.

Mimo to, warto walczyć o takich klientów jak my. Odwdzięczamy się dużą aktywnością na rachunku, korzystamy z wielu produktów finansowych i często płacimy kartami. Internet to dla nas naturalne środowisko – w portalach społecznościowych, na forach i blogach polecamy sobie nawzajem najlepsze oferty. I wskazujemy te, których lepiej unikać.

Wiemy, że nasze wymagania są wysokie, ale jesteśmy cennymi klientami.

Bankowcy, co wy na to?

Opublikowano [post_date]. Fot. Chris Gin.

W tym miesiącu partnerem bloga jest Program Powiernik, w którym możesz regularnie kupować złoto po korzystnych cenach i tym samym chronić swój kapitał.

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu