Jak mądrze oszczędzać na jedzeniu?

oszczedzanie-na-jedzeniu

Poprzednio pisałem o tym, że nie warto oszczędzać na jedzeniu. Cięcia wydatków w tej kategorii mogą przynieść krótkoterminową ulgę domowemu budżetowi, ale mają potem swoje konsekwencje w dłuższym terminie. Konsekwencje zdrowotne i finansowe.

Ale nie znaczy to, że musimy wydawać na jedzenie nie wiadomo jakie kwoty. Tu też jest miejsce na oszczędności, ale trzeba do tego podejść mądrze.

Miesięcznie na same produkty spożywcze wydaję ok. 700-800 zł. A do tej kwoty trzeba doliczyć jeszcze wszelkie wydatki związane z gotowaniem (woda, ciepło, energia) i kosztami dojazdu do różnych sklepów. No i nie wspominając o wydatkach związanych ze stołowaniem się na mieście. W typowym miesiącu wyjdzie więc tego pod 1000 zł. Tak rozumiane „jedzenie” ma więc całkiem spory udział w miesięcznych wydatkach. Jest gdzie szukać oszczędności.

Jak je znaleźć?

Dzisiejszy artykuł podzieliłem na dwie części. Pierwsza zawiera porady, które stosunkowo łatwo i bezwysiłkowo można wprowadzić w życie. Czyli takie drobne zmiany w codziennych nawykach związanych z kuchnią, gotowaniem i zakupami spożywczymi. Druga część to już coś dla tych z Was, którzy są zdeterminowani by znaleźć w kuchni jak największe oszczędności (ale nie kosztem jakości jedzenia!). A w tym pomoże plan zakupów i posiłków. Tyle tylko, że to już wymaga trochę większej „pracy domowej”.

No to zaczynamy. Na pierwszy ogień idą rzeczy, które można wdrożyć w codzienne nawyki bez dużego nakładu pracy. Jakie oszczędności możemy znaleźć w każdej kuchni?

Obiady? Po pierwsze w domu

Jedzenie na mieście jest drogie. Nie zdradzę Wam tu wielkiej tajemnicy, jeżeli powiem, że samodzielnie przygotowane posiłki wychodzą taniej.

Po drugie – rób duże porcje

Przygotuj raz, ale porcję na dwa dni. Oszczędzisz czas i zużyjesz za jednym razem więcej produktów, więc jest mniejsza szansa, że cokolwiek zostanie niewykorzystane i się zmarnuje. Oczywiście, robiąc większą porcję trzeba też to jakoś rozsądnie wpisać w swój plan posiłków i też uważać, by nic nie zmarnować.

Przykładowo, nie ma sensu przygotowywać obiadu na dwa dni, gdy wiesz, że na drugi dzień wyjeżdżasz w delegację i nie będzie cię w domu. W dni, w które masz dużo innych obowiązków, dobrze też planować posiłki, które będą wymagały niewiele czasu i przygotowania.

Jak zobaczysz na poniższych przykładach, w kuchni musimy przede wszystkim ograniczyć wszelkie marnotrawstwo. Okazji ku temu jest co najmniej kilka.

Jedzenie

W jedzeniu bardzo ważna jest równowaga. Nie tylko w znaczeniu zrównoważonej diety, ale też to, by nie przegiąć w żadną stronę z ilością jedzenia. Czyli aby z jednej strony nie kupować za mało i nie głodzić się i z drugiej strony by nie przeszacowywać swoich potrzeb.

Jeżeli kupujemy za dużo, jeżeli kupujemy „na zapas” i tych zapasów we właściwym czasie nie wykorzystamy, to szybko odczujemy finansowo taki nawyk. Musimy to zmarnowane jedzenie i przeterminowane produkty wyrzucić. W śmietniku ląduje coś, za co zapłaciliśmy i czego nie mogliśmy wykorzystać.

Dlatego tu ważne jest planowanie i dokładne (na tyle, na ile się da) określenie własnych potrzeb. Tak, aby przygotowywać tylko tyle jedzenia, ile potrzeba.

Jeżeli przeszacujemy potrzeby swojej rodziny i po posiłkach część jedzenia zostaje i się marnuje, to jest to wyraźny sygnał, że warto dostosować swoją listę zakupów i plan posiłków na kolejny tydzień. Marnowanie jedzenia to nie tylko wyrzucanie pieniędzy w błoto. To także pod wieloma względami nieetyczne – wszak żyjemy w świecie, w którym wielu ludzi nadal mierzy się z problemem głodu.

Energia i ciepło

oszczedzanie-na-jedzeniu-3U siebie w mieszkaniu mam kuchenkę gazową, więc z każdą kolejną fakturą z PGNiG widzę, ile energii zużywam na samo gotowanie. I dzięki temu mogę weryfikować, jak sprawdzają się różne metody oszczędzania na samym gotowaniu i smażeniu.

Gdy cokolwiek  przygotowuję na kuchence – czy to gotuję zupę, czy smażę kurczaka – to zawsze przykrywam garnki. Dzięki temu potrawy są gotowe szybciej, więc zużywam mniej gazu.

A gotując wodę na herbatę lub kawę, nie trzeba gotować pełnego czajnika. Zamiast tego do czajnika warto nalewać tylko tyle wody, ile aktualnie potrzebujemy. W ten sposób znów ograniczymy zużycie energii.

Gotując na płycie elektrycznej dobrze dbać też o to, by właściwie dobrać rozmiar garnków do rozmiarów pola grzewczego. Garnek nie powinien być mniejszy niż płytka grzewcza, na której stoi, dzięki czemu energia nie będzie się marnować.

Gdy piekę ciasta w piekarniku, to walczę ze sobą i staram się nie sprawdzać co chwila czy ciasto jest już gotowe :). A to dlatego, że każdorazowo gdy otwieram drzwi piekarnika, to tracę ciepło. Powietrze w środku musi wtedy zagrzać się na nowo, a proces pieczenia przedłuża się. A to oznacza większe zużycie energii i ostatecznie większe wydatki dla nas.

Co więcej, podczas pieczenia w piekarniku, możemy wyłączyć zasilanie na ostatnie kilka minut pieczenia. Nagrzane powietrze w środku powinno wystarczyć, by spokojnie dokończyć ten proces.

O oszczędności energii w kuchni warto pomyśleć też przy okazji kolejnych zakupów sprzętu AGD. Warto wybierać urządzenia z najwyższą klasą energetyczną czyli A+ lub A++. To sprzęt, którego będziesz używać przez lata. Cykl życia lodówki czy kuchenki jest znacznie dłuższy niż smartfona czy nawet komputera. Warto więc zainwestować trochę więcej na początku, bo taki wydatek ma dużą szansę nam się po prostu zwrócić.

Lodówka

Lodówka odpowiada za znaczną część zużycia energii w całym mieszkaniu. Dlatego na ten element wyposażenia kuchni warto zwrócić szczególną uwagę. Jak możemy dbać o to, by lodówka nie zużywała za dużo energii?

Gdy otwieramy lodówkę, róbmy to na krótko. Jeżeli zostawimy drzwi lodówki otwarte zbyt długo, to ponowne „wyziębienie” wnętrza pochłonie niepotrzebnie dużo energii.

W ogóle trzeba unikać jakiegokolwiek nagrzewania wnętrza lodówki. Nie wpuszczamy więc do środka ciepłego powietrza – trzymając lodówkę otwartą jak najkrócej, ale też nie wkładamy do środka ciepłych potraw, np. świeżo ugotowanej zupy. Ciepłym potrawom lepiej pozwolić najpierw ostygnąć.

Ważne jest też samo położenie lodówki w kuchni. Lodówka nie powinna znajdować się blisko źródła ciepła. W im chłodniejszym miejscu będzie stać, tym bardziej będzie wydajniejsza.

oszczedzanie-na-jedzeniu-2

A teraz druga część, czyli coś „dla zaawansowanych”. Ten system, który opisuję poniżej, będzie wymagał od Was zbierania paragonów, szczegółowego śledzenia własnych wydatków spożywczych, planowania i liczenia. To jak, jesteście gotowi? :)

Czy wiesz jakie produkty kupujesz najczęściej?

Tak jak każdy nowy nawyk związany z zarządzaniem domowym budżetem, tak i szukanie oszczędności przy okazji zakupów spożywczych też będzie wymagało od nas drobnej „pracy domowej”.

Jak wygląda Twój typowy koszyk zakupowy?

Tu do sprawy musimy podejść wyjątkowo drobiazgowo – chcemy wiedzieć produkt po produkcie co i jak często kupujemy. I za jakie kwoty. Ile „zużywamy” w tygodniu bochenków chleba, bułek, kostek masła, butelek wody, torebek herbaty i tak dalej, i tak dalej.

Niezbędne okażą się paragony i solidny arkusz kalkulacyjny.

Na początek wystarczy perspektywa tygodniowa, zwłaszcza jeżeli chcemy szczególnie przyjrzeć się produktom, które kupujemy najczęściej. Jeżeli ten etap zakończysz listą produktów, które kupujesz w każdym typowym tygodniu, to właśnie o to chodziło.

Lista zakupów

Wiedza o tym, co najczęściej kupujemy i jakie produkty są nam potrzebne w kuchni to pierwszy krok do zaplanowania listy zakupów.

Wiedząc, jakie obecnie mamy zapasy w domu i jakie produkty w najbliższym czasie będziemy musieli uzupełnić, mamy materiał do przygotowania takiej wyczerpującej listy – nawet na kilka dni do przodu.

Lista zakupów to doskonały sposób na oszczędności przy sklepowej kasie. Dzięki temu, że wybieramy produkty według listy, a nie według tego, co akurat jest w promocji lub pod ręką, to do koszyka wkładamy tylko dokładnie to, czego aktualnie potrzebujemy.

By przygotować taką wyczerpującą i skuteczną listę, z jednej strony musimy znać własne zwyczaje i wiedzieć jakich produktów w jakim czasie będziemy potrzebować. Czyli konieczny jest plan.

Planowanie to kolejny filar zarządzania budżetem w ogóle. Jeżeli nie chcemy, by pieniądze przeciekały nam przez palce, to nie możemy za każdym razem „iść na żywioł”, nie możemy postępować bez planu.

Musimy przestać kupować rzeczy, które wydaje nam się, że potrzebujemy. Nie możemy liczyć na to, że podczas wizyty w sklepie wszystko nam się samo przypomni. Z jednej strony możemy zapomnieć o czymś ważnym. A to oznacza dodatkowe koszty – będziemy musieli ponownie wybrać się do sklepu, tracąc czas i pieniądze na dojazd lub będziemy musieli kupić ten sam produkt, ale drożej w sklepie blisko domu. Z drugiej strony spontanicznie może przyjść nam do głowy potrzeba, która wcale nie jest taka istotna. Nie możemy też liczyć na to, że będziemy zawsze pamiętać o tym, ile wydaliśmy i ile nam zostało do końca miesiąca.

Musimy mieć plan. Musimy przejść z „wydaje mi się” i ufania własnej pamięci na rzecz twardych danych. Konkretnych kwot, paragonów i budżetów.

oszczedzanie-na-jedzeniu-4

Zrób research

Wiemy już, co chcemy kupić – teraz warto przyjrzeć się kwestii cen. Gdzie kupimy dane produkty najmniejszym kosztem?

Celowo piszę „najmniejszym kosztem” a nie „najtaniej”, bo to – wbrew pozorom – dwie różne rzeczy. Jeżeli dla zaoszczędzenia kilku złotych na zakupach musimy nadłożyć drogi (dodatkowy koszt: czas/paliwo/bilety) lub stać w długich kolejkach w obleganym supermarkecie (dodatkowy koszt: czas), to wcale nie wychodzimy na tym tak dobrze, jak mogłoby się zdawać patrząc tylko na sumy wypisane na rachunku ze sklepu.

Swoje zakupy robimy w różnych sklepach: w osiedlowych spożywczakach, w supermarketach po drodze z pracy, czy w wielkopowierzchniowych hipermarketach – zazwyczaj przy okazji większych zakupów. W każdym z tych sklepów ten sam produkt może być w różnej cenie. I to nawet nie biorąc pod uwagę promocji, a mówiąc o podstawowej kwocie wypisanej na etykiecie.

Zobacz też: Ile przepłacasz na jedzeniu? na blogu jakoszczedzacpieniadze.pl

To teraz skoro mamy listę najczęściej kupowanych przez nas produktów, to przy okazji wizyt w różnych sklepach warto spisać ceny poszczególnych artykułów. Kartki lub smartfony w dłoń i spisujemy wszystko w formie schludnej tabeli. Masło – tu tyle, tam tyle. Ulubiona czekolada – tyle i tyle. Woda mineralna – tyle i tyle. I tak dalej, dla wszystkich produktów potrzebnych w domu.

Zastosuj całą tę wiedzę w praktyce

No i teraz najtrudniejszy moment: przeliczenie tego wszystkiego i rozplanowanie co się najbardziej opłaca. Czy wielka wyprawa do hipermarketu w weekend by zaopatrzyć się w produkty na cały tydzień, najczęściej w lepszych cenach niż w osiedlowym sklepie? Czy może część artykułów lepiej kupować w tym przysłowiowym spożywczaku za rogiem, bo dzięki temu oszczędzimy na paliwie, a różnice w cenach wcale nie są tak istotne? Czy planowanie posiłków od poniedziałku do niedzieli w ogóle nam pasuje, czy może jednak lepiej ograniczyć się do „planu awaryjnego” tylko na te dni, kiedy wiemy, że nie będziemy mieli czasu na dłuższą pracę w kuchni?

To są wszystko bardzo indywidualne sprawy. Trzeba więc to przemyśleć, przegadać z rodziną/partnerem i przeliczyć co najbardziej się opłaca.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę:

  1. Ważne jest nie tylko to, co kupujemy, ale kiedy. Gdy jest sezon na poszczególne owoce i warzywa, to są one wtedy tańsze niż w pozostałych porach roku. Warto to wykorzystać przy planowaniu swojego jadłospisu.
  2. Nie masz pomysłu na obiad? Oszczędź pieniądze i nie kupuj kolejnej książki kucharskiej. Skorzystaj z darmowych baz przepisów w internecie i inspiracji z blogów i stron kulinarnych.
  3. Przygotowywanie sobie jedzenia do pracy zazwyczaj bardziej się opłaca niż zamawianie jedzenia do firmy z różnych restauracji i fast-foodów.
  4. W planowaniu swoich posiłków nie przesadzaj z różnorodnością. Nie bez powodu najlepsze restauracje mają tylko kilka pozycji w menu. Dzięki temu wykorzystuje się mniej różnych składników i jest mniejsza szansa, że coś się zmarnuje.
  5. Jeżeli korzystasz ze smartfona, to swoje przepisy trzymaj jako „ulubione” w wybranej aplikacji „kucharskiej” lub np. jako notatki w Evernote. Dzięki temu pod ręką zawsze będziesz mieć listę zakupów na posiłek ad hoc. Evernote ma też tę zaletę, że możesz w nim przeszukać swoje przepisy pod kątem konkretnego składnika, np. takiego, który akurat jest w promocji.

Opublikowano [post_date]. Fot. rhodes, D.H. Parks,  I-5 Design & Manufacture, Patrick DB.


Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu