Jak używać kart kredytowych, by mieć z tego jak najwięcej korzyści?

Jak używać kart kredytowych, by mieć z tego jak najwięcej korzyści?

Jeżeli będziesz używać karty kredytowej zgodnie z jej przeznaczaniem, to jeszcze na tym zarobisz. Nawet kilkaset złotych w skali roku.

Karta kredytowa to zabawny produkt. Z jednej strony, może wpakować Cię w niezłe kłopoty i w najgorszym przypadku może być pierwszym (lub kolejnym!) krokiem w spirali zadłużenia. Z drugiej strony, karta kredytowa daje okazję do istotnych oszczędności i zręczniejszego zarządzania domowym budżetem.

Jak generować oszczędności, a nie długi? Czytaj dalej!

To druga część serii wpisów o kartach kredytowych. Serii, która miała swój początek w Waszych komentarzach na Facebooku i która ewoluuje pod wpływem Waszych propozycji pod kolejnymi wpisami. Do planowanych czterech artykułów dołącza piąty – o bezpieczeństwie płatności kartą.

Ale zanim do tego dojdziemy, przeczytaj te kilka sposobów na wyciągnięcie jak najwięcej korzyści z karty kredytowej. No, chyba że nie chcesz tych kilkuset złotych, o których pisałem powyżej… :)

Po pierwsze: jak nie stracić?

Karty kredytowe - korzyści (1)

Na Metafinansach chcę Ci pokazać, że można zminimalizować wady produktów finansowych i omijać pułapki zastawiane przez banki – jednocześnie tak wykorzystywać ich ofertę, by zyskać na tym jak najwięcej. Karta kredytowa to idealny przykład takiego podejścia.

Ale umówmy się – karta kredytowa to nie jest produkt dla każdego. By z niej właściwie korzystać trzeba czasem silnej woli: by oprzeć się pokusie wydawania pieniędzy, których jeszcze nie ma się na koncie. Co więcej, trzeba też dyscypliny: by zawsze pamiętać o terminach spłaty, by włożyć trochę wysiłku w „obsługę” karty i by zawsze spłacać zadłużenie w całości.

Dla niektórych najlepszą radą związaną z kartami kredytowymi będzie: weź nożyczki, przetnij kartę i wypowiedz umowę.

1. Najważniejsza zasada

Najwięcej zyskasz na karcie kredytowej zyskasz nie pakując się w kredyt. Tylko tyle i aż tyle. I od tego trzeba zacząć. Zadłużenie oprocentowane powyżej 20% w skali roku to luksus, na który mało kto może sobie pozwolić.

Zawsze spłacaj zadłużenie karty kredytowej w całości i w terminie. Bez tego wszystkie kolejne rady, sposoby i triki na wyciągnięcie korzyści z banków nie mają sensu. Bo cokolwiek zyskasz, oddasz z nawiązką w odsetkach.

Zawsze spłacaj zadłużenie karty w całości i w terminie!

Na tej zasadzie można się wyłożyć – i to wcale nie jest takie rzadkie zjawisko. Ale osoby, które trzymają zadłużenie na karcie i spłacają tylko kwoty minimalne (lub co gorsza, zalegają z ratami) biorą na siebie wszystkie wady karty kredytowej, nie korzystając z jej zalet.

2. Karta, na którą Cię stać

Karty kredytowe nie są tanie. Nie mówię tu nawet o kartach złotych, platynowych czy innych ekskluzywnych kolorach. Nawet karty srebrne maja zaszyte takie opłaty, które burzą cały pomysł oszczędzania i zarabiania na karcie kredytowej.

Dlatego zanim weźmiesz kartę, koniecznie przejrzyj taryfę opłat i prowizji i sprawdź, czy w Twojej sytuacji będziesz kwalifikować się do zwolnienia z najpopularniejszych opłat (opłata miesięczna, opłata roczna).

Jeżeli regularnie prowadzisz budżet domowy, to mniej-więcej wiesz ile wydajesz miesięcznie i rocznie. Dzięki temu możesz sprawdzić, czy wyrobisz taki obrót na karcie, który zwolni Cię z opłaty rocznej (a ta bywa wysoka nawet w przypadku najbardziej podstawowych, „srebrnych” kart: okolice 50-70 zł).

Jeżeli jeszcze nie prowadzisz budżetu domowego, to zacznij to robić! Jak widzisz, to już kolejna sytuacja, kiedy dane z Twojej finansowej historii się przydają w praktyce.

Pamiętaj też, że bank będzie chciał sprawdzić, czy stać Cię na kartę, o którą wnioskujesz. Najpopularniejszy sposób to zaświadczenie o uzyskiwanych dochodach (od pracodawcy). Jeżeli jesteś stałym klientem banku, w którym wnioskujesz o kartę, to do weryfikacji dochodów może wystarczyć historia Twojego konta. To chyba jedna z niewielu „nagród” za lojalność wobec banków.

A jeżeli prowadzisz działalność gospodarczą, to bank może poprosić o pokazanie ostatnich faktur lub ksiąg. A w przypadku, gdy Twoja firma działa krócej niż rok, to możliwe, że bank w ogóle nie będzie chciał z Tobą rozmawiać na temat karty kredytowej.

Do tego dochodzą jeszcze standardowe procedury, czyli weryfikacja historii kredytowej i oszacowanie obecnych obciążeń (miesięczne wydatki, inne kredyty).

Na tej podstawie bank oszacuje jaki limit kredytowy może Ci przyznać (może zaproponować niższy niż ten, o który wnioskujesz).

3. Bezpieczeństwo karty

Czyli: nie strać pieniędzy przez własną lekkomyślność.

Mając kartę z limitem, powiedzmy 5000 zł, to trochę tak jakby chodzić z pięcioma tysiącami w kieszeni. To może być istotna bariera przed korzystaniem z karty kredytowej w ogóle. Na szczęście wyciągnięcie pieniędzy z karty przez osoby niepożądane jest trudniejsze niż wyciągnięcie gotówki z portfela.

Wyciągnięcie pieniędzy z karty jest trudniejsze niż wyciągnięcie gotówki z portfela

Bank domyślnie nie odpowiada za transakcje autoryzowane kodem PIN. Zadaniem posiadacza karty jest „pilnowanie” kodu PIN. Czyli: nieujawnianie go osobom trzecim i nietrzymanie kodu w tym samym miejscu, co karta (np. jako karteczka z kodem wetknięta w portfel). Najlepiej jest po prostu zapamiętać kod, nigdzie go nie zapisywać i nikomu nie podawać.

W sytuacji, gdy straciłeś kartę, a złodziej zrobił zakupy na Twoje konto, autoryzując je PINem, to niemal pewne jest, że bank będzie obstawał przy wersji, ze oszust poznał kod PIN w wyniku Twojego „rażącego niedbalstwa”. Wtedy bank za takie transakcje nie bierze odpowiedzialności i wszystkie finansowe konsekwencje zrzuca na Ciebie.

Ty z kolei musisz udowodnić bankowi, że było inaczej i że np. kartę straciłeś w wyniku rozboju, a złodzieje groźbami wymusili od Ciebie podanie kodu PIN.

To zresztą dotyczy wszystkich kart z PINem, nie tylko kredytowych. Z kredytowymi jest jednak ten problem, że jeżeli ją stracisz, to złodziej ma dostęp do całego pozostałego limitu kredytowego, a ten może wynosić nawet kilka, kilkanaście tysięcy złotych. W odróżnieniu od utraty karty debetowej – wtedy dostępne są tylko środki z ROR, a tam zazwyczaj nie trzyma się dziesiątek tysięcy.

W związku z tym, w przypadku karty kredytowej warto ustawić sobie dzienne limity transakcji – by w razie utraty karty nie oddawać oszustom całego limitu do dyspozycji.

No i zawsze trzeba pamiętać o tym, by w razie utraty karty jak najszybciej zastrzec ją w banku.

O bezpieczeństwie karty będziesz mógł przeczytać więcej w jednej z kolejnych części cyklu.

Po drugie: jak zarobić?

Karty kredytowe - korzyści (2)

Niebezpieczeństwa i pułapki z głowy, to teraz czas na korzyści. To jest właśnie to, co czyni kartę kredytową fajnym i przydatnym produktem – odpowiednio wykorzystana pozwala na lepsze zarządzanie budżetem domowym, a do tego generuje zniżki w sklepach.

1. Twój osobisty mSaver

To mój własny system i wymaga on trochę „zabawy”, ale może sprawdzi się też u Ciebie. Dla mnie jest to idealne zobrazowanie zasady, by kartą kredytową wydawać tylko te pieniądze, które ma się już teraz (zamiast liczyć, że „do dnia spłaty na pewno zdążę zarobić wymaganą kwotę”).

Do „obsługi” karty kredytowej korzystam z dwóch kont oszczędnościowych. Na pierwszym mam tzw. „wolne środki” – to pieniądze, które mam do dyspozycji w danym miesiącu. Na drugim, który mam roboczo opisany jako „karta kredytowa”, trzymam środki potrzebne do spłaty karty w danym cyklu rozliczeniowym.

Jak to działa?

Przyjmijmy takie założenia:

Zaczynam miesiąc od wypłaty. Po odłożeniu środków na oszczędności i zapłaceniu rachunków zostaje mi, powiedzmy, 1000 zł. To kwota, która idzie na rachunek „wolne środki”.

„Karta kredytowa” ma czyste konto, więc ten rachunek zaczynam od 0 zł.

W ciągu miesiąca robię tą kartą normalne zakupy – codzienne spożywcze, czasem coś większego, od czasu do czasu wyjście do restauracji, zakupy przez internet… Po każdym takim zakupie zapisuję go sobie w moim budżecie oraz przesuwam pieniądze z „wolnych środków” na „kartę kredytową”.

Przy tym przesuwaniu zaokrąglam kwoty zakupów górę, stąd nawiązanie do mSavera. Przyjąłem sobie, że będę zaokrąglał do pełnych złotówek. Zatem, jeżeli robię zakupy spożywcze za 24,30 zł to z „wolnych środków” na „kartę kredytową” przelewam 25,00 zł.

Na koniec miesiąca na „wolnych środkach” zostają jakieś resztki, które przelewam na „oszczędności”. Tymczasem na „karcie kredytowej” mam środki potrzebne na spłatę kwoty z wyciągu z tego cyklu rozliczeniowego, nawet z małym zapasem.

Ten system ma trzy ogromne korzyści – jedną psychologiczną i dwie finansowe.

Korzyść psychologiczna polega na tym, że czuję jak wydaję pieniądze. Duży problem i pułapka psychologiczna związana z kartami kredytowymi polega na tym, że między przyjemnością zakupów a przykrym obowiązkiem płacenia za nie swoimi pieniędzmi jest ogromna luka w czasie – czasem nawet dwumiesięczna.

Kartą kredytową wydawaj tylko te pieniądze, które już masz – nie rób zakupów „na kredyt”

To właśnie z tego powodu kartami wydajemy więcej niż gotówką. Nie widzimy jak pieniądze znikają nam z portfela. Takie „ręczne” przelewanie pieniędzy z konta na konto tuż po zakupach pozornie wydaje się bezsensownym obowiązkiem i przekładaniem pieniędzy z jednej górki na drugą. Tymczasem taka czynność przywraca właściwą perspektywę i z powrotem wiąże czynność robienia zakupów z wydawaniem pieniędzy. To ma naprawdę duże znaczenie!

Zaufaj mi, jestem psychologiem :).

Druga korzyść, finansowa, polega na tym, że przez cały okres bezodsetkowy Twoje pieniądze pracują na koncie oszczędnościowym. To drobny zysk, ale w napiętym budżecie każda, nawet niewielka korzyść, się liczy.

W odróżnieniu od sytuacji, gdy płacisz kartą debetową. Wtedy wszystkie swoje „wolne środki” musisz trzymać na ROR, który pewnie nie jest w ogóle oprocentowany.

Poza tym, skoro te pieniądze wciąż leża na Twoim koncie (a nie są automatycznie z niego pobierane przy każdej transakcji, jak w przypadku kart debetowych), to zwiększa się Twoja płynność finansowa. W razie jakiejś absolutnie awaryjnej sytuacji możesz sięgnąć po te środki.

Trzecia korzyść, także finansowa, to wspomniane zaokrąglenia. Tak jak wspomniałem w pierwszej części, karta kredytowa to mój główny środek płatniczy. Robię nią swoje codzienne i niecodzienne zakupy, więc mogę spokojnie przyjąć, że w każdym z 365 dni w roku jakaś transakcja ma miejsce.

365 transakcji w roku, z każdej w związku zaokrągleniami zostaje średnio 50 groszy. Na koniec roku zostaje mi w ten sposób nieco ponad 180 zł oszczędności. Z odkładania samych drobniaków, czego przy codziennych zakupach praktycznie nie odczuwałem!

2. Cashback

Mianem cashback opisuje się dwa rodzaje usług – w tym przypadku mam na myśli zwrot części wartości transakcji bezgotówkowych wykonanych kartą.

Karty kredytowe - korzyści (3)Kwota tego zwrotu jest z pozoru niewielka – zazwyczaj są to okolice 1%. Tak jest np. w przypadku karty Polbank T-Mobile (1%) i karty MasterCard Silver w Alior Banku (tu trzeba odjąć jeszcze koszt ubezpieczenia, więc ostatecznie cashback wynosi 0,7%).

Jak to działa?

Robisz zakupy kartą – i, co już wiesz z poprzedniej części, kwotę wszystkich Twoich zakupów w danym cyklu rozliczeniowym bank przedstawia Ci na wyciągu. Od tej sumy bank liczy cashback, który zwraca Ci – w zależności od regulaminu banku/produktu/promocji – w kilka dni roboczych po dostarczeniu wyciągu lub na początku kolejnego miesiąca.

Wracając do poprzedniego przykładu, skoro na miesięczne wydatki przeznaczam około 1000 zł, to będę z tego mieć 10 zł cashbacku. W ciągu roku – 120 zł. Jak do tego dodać te drobne oszczędności wynikające z zaokrągleń, to uzbiera się tego już 300 zł. To już nie są drobne, to już kwota, którą można odczuć w domowym budżecie.

Czy są jakieś ograniczenia?

Rozmawiamy o produktach bankowych, jasne że są ograniczenia. Dwa najpopularniejsze to: kwota zwrotu i rodzaj transakcji.

Ograniczenie kwoty zwrotu jest np. w karcie Polbank T-Mobile. Bank zwróci Ci 1% kwoty zakupów kartą, ale nie więcej niż 750 zł rocznie. A w innych bankach można znaleźć też ograniczenie kwoty, ale miesięcznie (czyli np. zwrot 1% wydatków, ale nie więcej niż 50 zł miesięcznie).

Jeżeli jednym z Twoich kryteriów wyboru karty kredytowej jest cashback, to sprawdź też ograniczenia odnośnie rodzaju transakcji – a dokładniej: rodzaju zakupów. To dość popularne w przypadku kart debetowych (np. zwrot 3% wydatków na zakupy spożywcze i na stacjach benzynowych, za które zapłacono kartą debetową Millenium), ale przy kartach kredytowych też można dopatrzyć się takich praktyk. Przykład: karta kredytowa Alior Sync i ograniczenie cashbacku (5%) tylko do zakupów przez internet.

3. Programy rabatowe

Banki współpracują też z różnymi sieciami sklepów, dzięki czemu mogą zaoferować swoim klientom programy rabatowe. Tutaj zniżki istotnie przekraczają 1% i mogą być kilku-, kilkunasto-, a nawet kilkudziesięcioprocentowe.

Warunek: dokonanie zakupu kartą banku w partnerskim sklepie.

Kosztem tej korzyści jest znaczne ograniczenie punktów, w których ten rabat można uzyskać. To już nie są wszystkie sklepy, lub nawet sklepy spożywcze czy stacje benzynowe, tak jak w przypadku cashbacku. Jak sklep spożywczy – to konkretnej sieci. Jak sklep z ubraniami – to konkretnej marki.

Karta kredytowa z programem rabatowym opłaca się tylko gdy często kupujesz w partnerskich sklepach

I tak przykładowo z kartą kredytową Millenium Impresja możesz dostać 5% rabatu w m.in. sklepach tych marek: Zara, Pull&Bear, Massimo Dutti, Bershka, Stradivarius, Oysho, Venezia, Deichmann, Apart, Sephora, Carrefour, Piotr i Paweł, Empik, Sony, Smyk.

Robisz swoje codzienne zakupy spożywcze w Carrefourze? Często kupujesz ubrania w Zarze, perfumy w Sephorze? W takim przypadku z tych 5% rabatu może się uzbierać całkiem istotna kwota.

Swój program rabatowy ma też np. mBank, a dostępne rabaty możesz sprawdzić w tym miejscu.

4. Inne sposoby oszczędzania na karcie kredytowej

A jeżeli nie rabaty, to może punkty wymieniane na nagrody? Ja osobiście jestem sceptyczny wobec wszelkich programów lojalnościowych, ale skoro to artykuł o korzyściach, to wspomnę i o tym. Robiąc zakupy kartą kredytową możesz zbierać punkty Payback (np. karta BZ WBK Payback) lub punkty MasterCard Rewards (z kartami MasterCard World, dostępnymi w różnych bankach).

I jeszcze jedno. To zestawienie nie byłoby pełne bez kart kredytowych Citibanku.

Miejska Karta Kredytowa to połączenie dwóch kart (karty miejskiej w Warszawie i kredytowej). Możesz na niej zapisać okresowy bilet ZTM w Warszawie. Ale najważniejsza w tej karcie jest zniżka, którą uzyskujesz na bilety. To 10% zniżki na 30- i 90-dniowe bilety na warszawski ZTM.

Inną ciekawą korzyść można wyciągnąć z karty Citibank Silver. To opłacanie domowych rachunków przelewem z karty kredytowej. Przelewem, który nie jest obciążany prowizją, a do tego jest traktowany jako transakcja bezgotówkowa – czyli stosowany jest do niej okres bezodsetkowy.

Jak to działa?

Przelewy definiujesz na infolinii – podajesz operatorowi dane odbiorców, czyli firmy, którym co miesiąc płacisz za gaz, prąd, wodę, ogrzewanie, telefon komórkowy lub stacjonarny, mieszkanie, ochronę, internet i telewizję kablową lub cyfrową. Bank zapisuje to jako przelewy zdefiniowane, które możesz wykonać z karty kredytowej bez prowizji.

W praktyce oznacza to kolejne kilkaset złotych, które możesz wrzucić na konto oszczędnościowe na czas okresu bezodsetkowego.

Dodatkowo, karty Citi mają też program rabatowy – listę punktów znajdziesz tutaj.

Korzyści jest całkiem sporo. Żeby je jak najpełniej wykorzystać ważna jest wiedza o własnym budżecie. Gdzie najczęściej robisz zakupy? Jakiego rodzaju to zakupy? Ile wydajesz kartą miesięcznie? To wszystko warto wiedzieć jeszcze zanim wybierzesz swoją kartę kredytową.

Prowadzenie domowego budżetu przydaje się nie tylko do śledzenia wydatków i tropienia wycieków z portfela. To też ważne źródło danych, z którego można korzystać przy podejmowaniu kolejnych decyzji finansowych.

Te wszystkie rzeczy powyżej, to konkretne korzyści, które – w mniejszym lub większym stopniu – można przełożyć na złotówki. Ale oczywiście jest jeszcze wygoda – rozumiana jako dobry system transakcyjny, przez który można obsługiwać kartę, czy po prostu komfort trzymania wszystkich ważnych (codziennie używanych) produktów finansowych w jednym banku.

A co Ty bierzesz pod uwagę? Które korzyści są dla Ciebie najważniejsze?

Opublikowano [post_date]. Fot. Christopher.F PhotographyMoritz SirowatkaMikeBehnken, ecstaticist.

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu