Jak zacząć grać na giełdzie?

Jak zacząć grać na giełdzie?

Giełda Papierów Wartościowych to nie jest łatwy kawałek chleba. Wymaga wiele. Pieniędzy. Czasu. Nerwów. Jesteś pewien, że chcesz spróbować? To czytaj dalej!

Osobiście jestem zwolennikiem bezpiecznego podejścia, które można podsumować jako inwestowanie małymi krokami. Wszelkie transakcje poprzedzam szczegółową analizą, przyjmując pełną odpowiedzialność za własne decyzje.

Odpowiedzialność to słowo klucz. Jeżeli po nieudanej transakcji winisz analityków, blogerów, czy znajomych, którzy Ci „źle podpowiedzieli”, to nigdy niczego się nie nauczysz.

Dopiero gdy zaczniesz wyciągać wnioski z – czasem trudnych – lekcji, będziesz gotów by zacząć grać na giełdzie.

Jak byłem mały, to chciałem zostać inwestorem

Odpowiedz sobie na to pytanie: dlaczego tak naprawdę chcesz inwestować na giełdzie?

Masz oszczędności i znudziły Cię już lokaty i konta oszczędnościowe?

Dla rozrywki?

Zostały Ci powierzone pieniądze w spadku i chciałbyś je dobrze zainwestować?

A może jesteś w ciężkiej sytuacji i w spekulacji upatrujesz sposobu na utrzymanie rodziny?

Lub po prostu chcesz być bogaty?

Cele są ważne, ale nie stawiaj sobie na początku zbyt wygórowanych wymagań, bo możesz dojść do „ściany”. Nie przyjmuj na siebie zbyt dużej presji – na giełdzie zostanie ona zwielokrotniona przez emocje, które nieustannie towarzyszą inwestorom (nie wierz tym, którzy mówią, że potrafią całkowicie wyłączyć emocje).

Zarabianie na rodzinę tylko giełdą to już zdecydowanie przesada, a już na pewno na początku.

Z drugiej strony nie podchodź do sprawy zbyt lekko. Szanuj swój kapitał. Podejście typu „łatwo przyszło – łatwo poszło” może i pozwoli Ci zachować równowagę psychiczną, ale jeśli chodzi o bilansna rachunku maklerskim, to już nie byłbym taki pewien.

Tutaj niestety mamy do czynienia ze standardową sytuacją „znajdź złoty środek”.

Na początku nie masz doświadczenia. Ale możesz sobie pomóc!

Odradzam wszelkiego rodzaju konkursy i gry giełdowe, gdzie obraca się wirtualnymi pieniędzmi. Nie dają one właściwego wyobrażenia o tym, jak działa rynek. I jak będziesz działać Ty sam pod wpływem siły rynku, presji, emocji…

Gry giełdowe mogą dać co najwyżej podstawową wiedzę o mechanizmach, ale nie są nawet blisko dostarczenia tych emocji, jakie płyną z obracania własnymi (często ciężko odłożonymi) pieniędzmi.

A to emocje odgrywają zasadniczą rolę w spekulacji, a także i w długoterminowym inwestowaniu. Pamiętaj – dobre wyniki w grze giełdowej nie gwarantują  dobrych wyników „prawdziwych” inwestycji, a wręcz przeciwnie.

Na początek polecam lektury. Zapoznanie się z teorią daje dobre tło do dalszej pracy.

W pierwszej kolejności wymieniłbym te trzy pozycje:

  • Alexander Elder – Zawód inwestor giełdowy
  • Zenon Komar – Sztuka spekulacji po latach
  • Tharp Van K – Giełda wolność i pieniądze

Innym „źródłem” doświadczenia może być dobry nauczyciel, ale niewiele osób ma ten luksus, aby znaleźć takiego mentora w swoim otoczeniu. Doświadczenie możesz też zdobyć sam, inwestując na początek małe kwoty.

A skoro już mowa o pieniądzach…

Pan tu nie wejdzie, Pan nie ma pieniędzy

Od jakich kwot inwestowanie na giełdzie?

Spotkałem się z dwoma podejściami.

Pierwsze, o którym wspomniałem powyżej, mówi o tym, by wejść wcześnie i próbować obracać małymi kwotami. Pewnie na początku nie zarobisz wiele, sporo wydasz na prowizje, ale walor edukacyjny takich operacji jest nie do przecenienia. A przede wszystkim przekonasz się na własnej skórze, czy GPW to sport dla Ciebie.

Wiem, wiem – pewnie nie podoba Ci się fragment „nie zarobisz zbyt wiele”. Liczy się zysk, a żeby był on przyzwoity, to i kapitał musi być odpowiedni. Dlatego drugie podejście mówi „bez [tu wstaw kwotę] nie ma co wchodzić na giełdę”. Najczęściej podawane kwoty to 10000 zł, 50000 zł i 100000 zł.

No i faktycznie – zaczynając od takich 50000 zł stopa zwrotu z inwestycji ma już znacznie większe znaczenie niż przy 1000 zł. Przy małych kwotach Twój kapitał będą budować w znacznym stopniu kolejne wpłaty „własne”, niż zyski na giełdzie.

Podejrzewam jednak, że skoro dopiero zaczynasz myśleć o inwestycjach na GPW, to nie masz w zanadrzu dziesiątek tysięcy. W takim razie polecam to, co sam stosuję – czyli podejście pierwsze, z założeniem regularnych dopłat co miesiąc.

W co inwestować?

Jeśli chodzi o wszelkie produkty i instrumenty finansowe zapewniające ekspozycję na rynek akcji, to dobieraj je zależnie od swojego upodobania do ryzyka. Pamiętaj też, by inwestować jedynie w to, co rozumiesz. Inaczej po prostu kupujesz los na loterii, zamiast podejmować świadome decyzje!

1. Fundusze inwestycyjne

Pierwszy krok to fundusze inwestycyjne. Skoro chcesz inwestować na giełdzie, to w grę wchodzą przede wszystkim fundusze akcji. Nie polecam hybryd, bo po co ktoś ma za Ciebie decydować jaka część portfela ma być bezpieczna, a jaka agresywna?

Powiernikom najlepiej zostawić tylko dobór spółek – i tę rolę dobrze spełniają właśnie „czyste” fundusze akcji. Fundusz ogranicza Twoje ryzyko co najmniej na dwa podstawowe sposoby.

Zarządzają nim „eksperci”, którzy powinni wiedzieć co i jak (ale i tak się mylą, to też tylko ludzie). Poza tym fundusz zapewnia odpowiednią dywersyfikację środków między spółki, a nawet sektory gospodarki.

Fundusze są dobrym sposobem na kontakt z giełdą dla osób z niewielkim kapitałem. W najpopularniejszych funduszach najniższa możliwa wpłata to 50-100zł. Dzięki temu możesz co miesiąc dokładać małe kwoty i – przy pomyślnych wiatrach – zarabiać.

2. Akcje

Drugi krok to samodzielny dobór spółek i zakup akcji.

Tu już nie ma zarządzających, na których można zrzucić winę za złe decyzje. Tu odpowiedzialny jesteś tylko Ty. Sam musisz określić swoją strategię wejścia w akcje danej spółki, sam musisz podjąć decyzję kiedy zamknąć pozycję.

Często oznacza to śledzenie kursów co dnia, przekopywanie się przez sprawozdania finansowe, czy kreślenie linii trendu na wykresach w nadziei, że analiza techniczna pomoże przewidzieć notowania w kolejnych dniach.

U mnie osobiście nie działa „kup i zapomnij/trzymaj”, wręcz przeciwnie – przynajmniej raz na tydzień sprawdzam stan swoich inwestycji. Trzymam się zasady, aby nie podejmować decyzji inwestycyjnych na gorąco podczas sesji, tylko w czasie gdy GPW nie działa.

3. Kontrakty terminowe

Trzeci krok to kontrakty terminowe – coś, czego nie polecam na początek. Perspektywy zysku są duże, ale jednocześnie ryzyko jest ogromne – wszystko ze względu na lewarowanie (np. posiadasz kapitał 10 000 zł, ale wszelkie zyski i straty są liczone tak, jakbyś obracał 100 000 zł).

No i ta „miejska legenda” powtarzana na blogach i forach – w długim terminie na kontraktach zarabia tylko 10% (5% – zależnie od wersji) graczy. Jeżeli jest w tym przynajmniej część prawdy, to Twoje szanse są niewielkie.

Po drodze są jeszcze inne instrumenty pochodne, opcje, czy obligacje, ale nie będę pisał o czymś, czego nie wypróbowałem sam.

Podsumowując: akceptacja odpowiedzialności – wgląd we własną motywację – inwestowanie w fundusze – inwestowanie w akcje. Zaczynając od małych kwot – jeżeli priorytetem jest uczenie się giełdy.

Pamiętaj, że powyższa „ścieżka” to tylko przykład. Ja ją przebyłem i mogę z czystym sumieniem polecić. Chciałbym, aby sprawdziła się także u Ciebie – ale musisz wiedzieć, że każdy z nas jest w trochę innej sytuacji. Dysponujemy różnym kapitałem, mamy inną tolerancję na ryzyko…

Korzystaj z tych rad w taki sposób, aby wybrać dla siebie te rozwiązania, które mają szansę sprawdzić się w Twojej sytuacji.

Opublikowano [post_date]. Fot. vpickering.

W tym miesiącu partnerem bloga jest Program Powiernik, w którym możesz regularnie kupować złoto po korzystnych cenach i tym samym chronić swój kapitał.

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu