To mógł być kalkulator z tezą. Na szczęście tak nie jest

Forum Obywatelskiego Rozwoju, fundacja Leszka Balcerowicza, opracowało kalkulator podsumowujący nasze podatki i ich strukturę

Na stronie sprawdzpodatki.pl wpisujemy wysokość swojej pensji netto, wydatki w kilku podstawowych kategoriach – i gotowe, otrzymujemy szczegółowy rachunek: ile i na co płacimy w podatkach.

Bardzo przydatna analiza! Nawet jeśli nie powinniśmy przyzwyczajać się do konkretnych kwot (bo za obliczeniami stoi szereg specyficznych założeń i uproszczeń), to widzimy rząd wielkości i proporcje między poszczególnymi wydatkami państwa finansowanymi z naszych podatków. A to już dużo.

podatki

przykład ze średnią krajową

Biorąc pod uwagę, że za tym projektem stoi FOR, spodziewałem się dołączenia do tych wszystkich wyliczeń wyraźnej tezy: „obniżajmy podatki, ograniczajmy rolę państwa, prywatyzujmy!” – lub czegoś podobnego.

Tym bardziej pozytywnie się zaskoczyłem przy końcowych wnioskach. Podsumowanie jest wyjątkowo wyważone:

Celem kalkulatora jest pokazanie, że płacone przez nas podatki i wydatki publiczne to dwie strony tego samego medalu. Dlatego nie można odpowiedzialnie dyskutować o obniżeniu podatków bez równoczesnego ograniczenia wydatków i analogicznie – nie można mówić o wzroście wydatków publicznych bez podnoszenia podatków.

Obawiam się jednak, że typowa reakcja na wyniki kalkulatora będzie zgoła inna. Na Twitterze najczęściej widziałem łapanie się za głowę i oburzenie na wysokość obciążeń podatkowych. Kwoty robią wrażenie, ale to nie jest coś, na co sam zwracałbym największą uwagę.

Najistotniejsze jest, że:

  • Utrzymanie państwa kosztuje, i to niemało. Potrzeb jest wszak bardzo wiele. Już sama uproszczona lista państwowych wydatków ma blisko 30 pozycji. Często nie zdajemy sobie sprawy ile kosztuje utrzymanie instytucji i infrastruktury, z których korzystamy na co dzień.
  • Największy udział w wydatkach państwa mają emerytury z ZUS. To niebezpieczna tendencja, która—co gorsza—będzie się pogłębiać wraz z postępującymi zmianami demograficznymi. Bez systemowych zmian nie ma co mówić o zatrzymaniu tego trendu, a co dopiero o jego odwróceniu.
  • Proporcje między poszczególnymi wydatkami w jakimś sensie pokazują też priorytety naszego państwa. Na podstawie przedstawionych wyliczeń widać, że niestety gospodarka mieszkaniowa, kultura i kolej są na szarym końcu.

Z podatkami mam taki problem, że z jednej strony rozumiem, że państwo potrzebuje pieniędzy na szereg potrzeb–ale z drugiej strony frustruje mnie to, jak te pieniądze są czasem wydawane. Raz są wprost marnotrawione. Innym razem, by uniknąć oskarżeń o marnotrawstwo, rozpisuje się przetargi publiczne, gdzie jedynym (lub kluczowym) kryterium jest cena–co w końcu prowadzi do otrzymania usługi lub produktu, które nie działają jak należy i/lub są istotnie poniżej rynkowego standardu.

Mam taki jeden wpis na Metafinansach zatytułowany Lubię płacić podatki! Za każdym razem, gdy go udostępniam, otrzymuję szereg komentarzy z próbą przekonania mnie, że podatki to złodziejstwo, że zwariowałem i że jak tak lubię podatki, to „zapłać też moje” :). Może się mylę, ale ta cała frustracja z polskim systemem podatkowym, postrzeganie go jako prawnie usankcjonowanego „okradania” obywateli — to wszystko byłoby mniej powszechne, gdyby pieniądze z podatków były wydawane lepiej.

Tylko czy w najbliższej przewidywalnej przyszłości są w ogóle na to jakieś szanse?

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu