Kolejne zwycięstwo w walce z drobniakami

kolejne-zwyciestwo-w-walce-z-drobniakami

Nie znoszę drobniaków. Nie lubię, gdy dzwoni mi coś w kieszeni i nie jest to telefon.

Mój „portfel” wciąż wygląda tak samo, jak na cover photo na profilu Metafinansów. Nie ma w nim miejsca na monety, więc wszystkie drobne zawsze muszę chować gdzieś po kieszeniach.

Dotychczas drobniaki to była konieczność. A to jakiś bilet na komunikację miejską (automaty biletowe często nie przyjmują banknotów, nie mówiąc już o kartach; u kierowcy zawsze lepiej mieć „odliczone”), a to parkomat albo jeszcze inne drobiazgi.

Na szczęście w końcu znalazłem aplikacje mobilne, które praktycznie zwalniają mnie z uciążliwości noszenia przy sobie drobnych.

Zwłaszcza, że zdążyłem się już dać poznać jako zdecydowany zwolennik kart. Wszędzie, gdzie mogę, płacę kartą, „zarabiam” jakieś niewielkie kwoty na cashbacku, nie boję się NFC (i w osiedlowym spożywczaku zawsze płacę zbliżeniowo) i bardzo cenię sobie te zalety płatniczego kawałka plastiku.

No a teraz mogę płacić kartą za bilety i parkomaty. Super.

Może znacie te aplikacje, a może – tak jak ja – dotychczas żyliście nieświadomi tej niesamowitej wygody.

moBilet

Pierwsza to moBilet. Pozwala na zakup biletów komunikacji miejskiej w wybranych miastach i aglomeracjach. Za jej pośrednictwem można też płacić za parking w niektórych miejscowościach.

Wystarczy założyć sobie u nich konto, ściągnąć aplikację na telefon i zasilić konto (kartą lub bezpośrednio z konta – wszystko idzie przez system płatności PayU). Pewną niedogodnością jest to, że zasilenia konta można dokonać jedynie przez www – nie można tego zrobić z poziomu aplikacji.

„Kasowanie” biletu jest bardzo proste – uruchamiasz aplikację, wpisujesz numer linii i gotowe. Bilet wyświetla się na ekranie i dodatkowo będzie potem dostępny w „historii biletów”.

mobilet 1 mobilet 2 mobilet 1

Takie kasowanie biletów to duże ułatwienie, zwłaszcza w Trójmieście. Nie wiem czy wiecie, ale u nas funkcjonują trzy różne systemy komunikacji miejskiej. Jeden w Gdyni, jeden w Gdańsku i jeszcze SKM.

To tak, jakby w Warszawie na prawym brzegu Wisły działał jeden ZTM, na lewym brzegu drugi, a do tego swój własny system opłat i oddzielną taryfę miałoby jeszcze metro. I nikt nawzajem nie honorowałby swoich biletów.

Najzabawniej jest w Sopocie, po którym jeździ trochę autobusów gdyńskich i trochę gdańskich. Nie mam pojęcia jak turyści się w tym łapią.

moBilet eliminuje to zmartwienie, bo niezależnie od tego czy jesteś w gdańskim czy gdyńskim autobusie, to o ile dobrze wpisałeś numer linii, to Twój bilet będzie ważny. SKM-ki niestety nie obsługują.

Strona z rejestracją i linkami do aplikacji.

mobiParking

Druga aplikacja to mobiParking. Niestety przez moBilet nie mogę zapłacić za parkowanie w Trójmieście, więc potrzebuję do tego dwóch różnych aplikacji.

Procedura wygląda podobnie. Rejestracja na stronie, podpięcie karty (tu trochę inaczej niż w moBilecie: można przypisać daną kartę na stałe do konta, a potem zasilać je nawet z poziomu aplikacji) i ściągnięcie aplikacji.

mobiparking 3 mobiparking 2 mobiparking 1

Parkujesz w strefie płatnego parkowania, w aplikacji zaznaczasz że właśnie rozpoczynasz parkowanie (można też z góry określić czas lub kwotę). Za szybą, zamiast wydruku z parkometru, kładziesz niebieski identyfikator z logiem systemu (można sobie wydrukować ze strony albo odebrać naklejkę na szybę) i tyle.

Gdy skończysz parkować, system pobierze z Twojego konta kwotę odpowiadającą czasowi parkowania. Nie trzeba się więc martwić, że gdy jakieś spotkanie się przedłuży, to trzeba będzie znów biegać do parkomatu albo ryzykować mandat.

Pod aplikację można podpiąć kilka różnych pojazdów – wystarczy wpisać ich numery rejestracyjne.

Szkoda tylko, że w aplikacji nie ma dostępu do historii parkowania, takie zestawienie by się przydało.

Strona z rejestracją i linkami do aplikacji.

Bardzo lubię takie drobiazgi, które ułatwiają życie.

Opublikowano [post_date]. Fot. d’n’c.

W tym miesiącu partnerem bloga jest Program Powiernik, w którym możesz regularnie kupować złoto po korzystnych cenach i tym samym chronić swój kapitał.

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu