Konto w mBanku – opinie wieloletniego klienta

Konto mBank - opinie

eKonto w mBanku było kiedyś moim głównym kontem. „Było” to w tym przypadku słowo-klucz.

Chociaż to wcale nie znaczy, że ta recenzja będzie negatywna. Będzie wyważona i rzetelna :).

W dzisiejszym artykule znajdziesz moje opinie o tym jak się korzysta z konta w mBanku, kiedy (i komu) się najbardziej przydaje i na co trzeba uważać w kontaktach z tym bankiem.

Nie wiem, czy Twoje doświadczenie jest podobne, ale eKonto to mój pierwszy rachunek bankowy w ogóle. Konto założyłem na pierwszych latach studiów – uczelnia wymagała tego do wypłaty stypendium, no i czasem potrzebowałem konta do drobnych rozliczeń między znajomymi.

Zobacz także: mBank – nowe aplikacje mobilne na Windows Phone i Android. Recenzja i opinie

To był wtedy oczywisty wybór: potrzebowałem konta, do którego będę miał bezproblemowy dostęp przez internet (oddziały mnie w ogóle nie interesowały), z jak najniższymi opłatami za podstawowe usługi – prowadzenie konta, przelewy, kartę debetową – a najlepiej całkowicie darmowe. No i, co ważne dla studenta, bez wymogu regularnych wpłat.

Wszelkie „marmurki” i „bankozaury” odpadały na starcie. Zostawał mBank, który spełniał moje wcale-nie-takie-wygórowane warunki, a do tego miał całkiem funkcjonalny internetowy system transakcyjny.

W kolejnych latach mBank w sposób naturalny stał się moim głównym kontem. Przyzwyczaiłem się do interfejsu, numer konta podałem pierwszemu pracodawcy, za pośrednictwem mBanku robiłem swoje pierwsze zakupy przez internet i płaciłem za pierwsze wygrane aukcje na Allegro. No i był jeszcze eMakler, czyli moje pierwsze kroki na giełdzie.

Ale od 2005 roku wiele się zmieniło. Zmienił się rynek – dziś taryfy opłat i prowizji w polskich bankach wyglądają całkiem inaczej, pojawiają się kolejne banki, które stawiają głównie/tylko na internet, zmieniły się oczekiwania klientów i w jakimś stopniu pewnie wzrosła także świadomość finansowa. No i w końcu zmieniły się też moje potrzeby, które dziś są zdecydowanie różne od tego, gdy byłem studentem utrzymującym się ze stypendium i pomocy rodziców.

Podstawa, czyli eKonto

eKonto to właściwie jedynie przepustka do kolejnych produktów finansowych, które można dostać w mBanku. Z eKontem możesz zrobić praktycznie tylko dwie rzeczy: zlecić przelew lub złożyć wniosek o nowy produkt (o których będzie za chwilę).

O przelewach warto wspomnieć z jeszcze jednego powodu: mBank umożliwia realizację przelewów natychmiastowych (odbiorca otrzyma pieniądze w kilka minut po zleceniu transakcji). Taka przyjemność kosztuje 5 zł. Fajnie, że taka możliwość jest (przydaje się w podbramkowych sytuacjach), ale szkoda, że tak drogo. W Alior Sync 10 pierwszych przelewów natychmiastowych w miesiącu jest za darmo.

Transakcje w mBanku potwierdza się kodami SMS.

mBank opinie - eKonto

klik powiększa

Opłaty. Samo eKonto jest darmowe – jego prowadzenie nic nie kosztuje, podobnie przelewy.

System transakcyjny. Dla mnie to nadal wzorzec bankowości internetowej. Zostałem nawet przy tradycyjnym wyglądzie (bo można zmieniać skórki). Wszystko działa szybko i bezawaryjnie, a rzeczy, których szukam, są zazwyczaj w intuicyjnych miejscach.

To, co mnie lekko irytuje, to ilość spamu, który trzeba przescrollować zanim dotrze się do właściwego stanu konta.

Awarie zdarzają się rzadko. A jeżeli bank przeprowadza przerwy techniczne (co skutkuje brakiem dostępu do systemu transakcyjnego, mLinii, czasami też uniemożliwia autoryzację transakcji kartowych), to robi to w rozsądnych godzinach i trzeba mieć naprawdę pecha, by imprezować do rana akurat wtedy, gdy taka przerwa techniczna ma miejsce.

Obsługa. Decydując się na mBank trzeba mieć świadomość, że 90% spraw trzeba będzie załatwiać samemu lub przez konsultanta infolinii. W większości prostych kwestii na linii klient-bank jest to ułatwienie: wnioski o nowe produkty można złożyć w kilka minut przez internet, niektóre rzeczy można załatwić dosłownie jednym klikiem.

W przypadku bardziej skomplikowanych produktów konieczna jest wizyta w oddziale (a raczej w „centrum kredytowym”, bo to nie jest typowy oddział bankowy). Ja np. zostałem zaproszony do oddziału by podpisać ramową umowę kredytową przy wniosku o kartę kredytową. Teraz kredytówkę można łatwo zamówić przez internet, ale podejrzewam, że np. w przypadku kredytu hipotecznego nie da się wszystkiego załatwić zdalnie.

Prawdziwe trudności zaczynają się, gdy pojawi się problem i konieczny jest telefon na mLinię. Jak to z infoliniami bywa, trzeba swoje odczekać w kolejce do „dodzwonienia się” do konsultanta. Typowe rzeczy można załatwić stosunkowo szybko (np. w przypadku zablokowania konta po wielokrotnym wpisaniu błędnego hasła), ale wszystko ponad to jest problematyczne.

Przy mojej decyzji o rozstaniu z mBankiem przeważyła właśnie kwestia obsługi. Miałem problem z nieprawidłowym naliczaniem opłat na koncie. Zgłaszałem to co miesiąc i za każdym razem obiecywano mi definitywne rozwiązanie problemu. Ale powtarzało się to przez kolejne 3-4 miesiące i nikt nie potrafił mi pomóc, by rzecz załatwić raz na zawsze.

Dookoła konta – karty, lokaty, rachunki oszczędnościowe

Dopiero wszelkie produkty, którymi otoczone jest eKonto , sprawiają, że mBank jest prawdziwym kombajnem finansowym. To z powodzeniem może być Twój główny bank, w którym masz wszystko: konto, kartę, ubezpieczenie, akcje, kredyt, emeryturę…

Inna sprawa to pytanie, czy takie skupienie wszystkich rzeczy w mBanku się opłaca. Od razu powiem ci jakie jest moje doświadczenie z dodatkowymi produktami mBanku: każdy z nich jest przeciętny. Nie są ani najgorsze na rynku, ale też nie są najlepsze. To albo środek stawki, albo gdzieś dosłownie na granicy tolerancji.

Jeżeli od banku wymagasz tego, by działał, byś nie musiał się niczym przejmować i by mieć natychmiastowy dostęp do wszystkich swoich finansów w jednym miejscu, to mBank jest dla ciebie.

Natomiast jeżeli chcesz maksymalizować swoje korzyści, szukasz najlepszych ofert i chcesz wycisnąć z banków jak najwięcej, to w przypadku niemal każdego z poniższych produktów lepsze rozwiązanie znajdziesz poza mBankiem.


Karta debetowa. Jeżeli Twój kontakt z mBankiem wykracza poza trzymanie tam nieaktywnego konta, to karta debetowa jest podstawowym narzędziem do obsługi eKonta. Dlaczego? Bo bank nie ma oddziałów i obsługi kasowej, więc operacje gotówkowe można wykonywać tylko w automatach. Kartą wypłacasz gotówkę z bankomatów i wpłacasz na konto we wpłatomatach.

W dużych miastach stosunkowo łatwo na nie trafić, ale w mniejszych miejscowościach takie ograniczenie może być uciążliwe.

No może nie jest aż tak źle, bo gotówkę można wpłacać i wypłacać w wybranych oddziałach Multibanku i wypłacać w sklepach, które oferują usługę cash back (czyli możliwość wypłaty gotówki przy kasie sklepu, przy okazji płacenia za zakupy).

mBank daje do wyboru kartę MasterCard z PayPass lub Visę z PayWave. Nie ma możliwości zamówienia karty bez opcji płatności zbliżeniowych.

Karta jest bezpłatna, droga, albo bardzo droga. Zależnie od tego jak z niej korzystasz i jaki masz układ z bankiem.

W podstawowej wersji karta kosztuje 2 zł miesięcznie. Jeżeli wykonasz nią w ciągu miesiąca transakcje bezgotówkowe (zakupy w sklepach, przez internet, nie transakcje w bankomatach) na kwotę minimum 100 zł, to opłata za kartę znika. Jeżeli chcesz rozszerzyć zakres bezpłatnych bankomatów (domyślnie darmowe są bankomaty Euronetu, Cash4You, eCard i w sieci BZ WBK) do wszystkich w Polsce to karta kosztuje 5 zł miesięcznie niezależnie od kwoty wykonywanych transakcji.

Karta kredytowa. Visa Classic to typowy średniak. Średnie opłaty, średnio-długi okres bezodsetkowy, średnie oprocentowanie i takie-sobie korzyści.

Ta karta kosztuje. 10 zł na starcie za wydanie i 70 zł co roku za wznowienie. Z tej ostatniej opłaty można być zwolnionym – pod warunkiem wykonania odpowiedniego obrotu kartą (min. 120 transakcji w roku lub zakupy za łączną kwotę min. 12000 zł).

Oprocentowanie kredytu to maksimum, na które pozwala ustawa antylichwiarska – na dziś 23% (ale jeżeli przy braniu karty oprocentowanie to dla ciebie istotna informacja, to prawdopodobnie nie powinieneś w ogóle korzystać z karty kredytowej).

Okres bezodsetkowy to maksimum 54 dni.

Z korzyści jest tylko program rabatów w wybranych sklepach, ale jakoś nigdy nie udało mi się z niego skorzystać.

W mBanku miałem swoją pierwszą kartę kredytową. I jako podstawowy (właściwie, to najlepiej pasuje tu określenie entry-level, jak zresztą do całego mBanku) produkt sprawdzała się dobrze, ale ostatecznie przeniosłem się do Aliora, gdzie mam zwrot 0,7% wartości zakupów, pakiet assistance i nieco dłuższy okres bezodsetkowy.

Supermarket Funduszy Inwestycyjnych. To praktycznie ostatnia rzecz (no, może poza przyzwyczajeniem), która mnie trzyma przy mBanku.

Jeżeli w swoich planach inwestycyjnych rozważasz fundusze, to koniecznie sprawdź mBank. W SFI można kupić jednostki ogromnej liczby funduszy (m.in. z grup Amplico, ING, Legg Mason, Skarbiec, HSBC, PKO…) bez opłat dystrybucyjnych. To naprawdę duża korzyść.

mBank ma w swojej ofercie fundusze akcji, fundusze rynku pieniężnego, hybrydowe i fundusze obligacji.

eMakler. Rachunek maklerski także jest zgodny z regułą mówiącą, że produkty mBanku są fajne na start, ale w momencie, gdy zaczynasz szukać bardziej zaawansowanych/korzystniejszych rozwiązań, to prawie na pewno znajdziesz je poza mBankiem.

mBank opinie - eMakler

klik powiększa

W eMaklerze można dokonywać typowych transakcji na GPW:

  • zakup i sprzedaż akcji, obligacji, praw do akcji (PDA), praw poboru (PP) oraz certyfikatów inwestycyjnych i strukturyzowanych
  • transakcje na kontraktach terminowych na WIG20
  • jest też możliwość zakupu akcji w ofertach publicznych

Notowania ciągłe wyglądają jako-tako. Niby jest też program do analizy technicznej (Statica), ale od 2013 będzie płatny – 7 zł miesięcznie.

Prowizje wyglądają następująco:

  • transakcje na akcjach: 0,39%, minimalnie 3 zł
  • transakcje na akcjach w ofertach publicznych: 0,39%, minimalnie 6 zł
  • transakcje na obligacjach: 0,19%, minimalnie 3 zł
  • transakcje na kontraktach: 9 zł

Na polskim rynku z powodzeniem można znaleźć lepsze stawki, ale jeżeli nie robisz dużych obrotów na giełdzie, to na początek eMakler spokojnie wystarczy.

Rachunki oszczędnościowe. Depozyty od dawna nie są mocną stroną mBanku. Ostatnio widać tu jakieś próby zmiany, ale jeżeli chodzi o podstawowe konta oszczędnościowe, to jest marnie.

Oprocentowanie rachunków oszczędnościowych eMax to 1% w skali roku (naprawdę!), a eMax plus to 3,5% w skali roku (do 50000 zł, potem z kolejnymi progami oprocentowanie rośnie do 5%). Nic ciekawego i przy 8,1% w dbNET, czy nawet 5,8% w BGŻ Optima, wygląda to bardzo blado.

Lokaty. Tu w końcu zaczyna się coś dziać. Np. dziś warto zwrócić uwagę na promocyjną ofertę lokat „Wyrośnięty zysk”. Zakładając 6/12-miesięczną lokatę przez mLinię można ugrać 6,5% w skali roku. To już całkiem przyzwoite oprocentowanie.

Oferta dotyczy tylko nowych środków, a minimalna kwota lokaty to 1000 zł.

Co jakiś czas w mBanku zdarzają się podobne promocje, więc warto być na bieżąco.

Program mSaver. Tu też jest ciekawie. Nie wiem jak Ty, ale ja bardzo lubię inicjatywy banków zachęcające do systematycznego oszczędzania, lub takie oszczędzanie ułatwiające. I tak właśnie działa mSaver.

O co w tym chodzi? Bank zaokrągli każdą Twoją transakcję w górę, do pełnej dziesiątki i odłoży kwotę zaokrąglenia na specjalnym rachunku oszczędnościowym (na dziś jego oprocentowanie wynosi aż 9%!).

W praktyce wygląda to tak, że kupujesz np. zestaw w Macu za 14,90 zł. Bank robi z tego 20 zł odkładając 5,10 zł (nadal z Twojego eKonta, to nie są bonusowe pieniądze „od banku” ;) )na koncie mSavera. I tak przy każdych zakupach.

To bardzo fajne. Takie codzienne drobne oszczędności możesz wykorzystać np. do budowania funduszu awaryjnego.

mSaver szczególnie warto wypróbować, jeżeli przed oszczędzaniem powstrzymuje Cię myślenie „nie mam z czego odkładać” lub zwyczajnie Twoja wola nie jest jeszcze na tyle silna, by odłożyć kilkaset złotych na początku miesiąca i potem tego nie ruszać przez kolejne 30 dni.

To oczywiście tylko takie małe psychologiczne oszustwo, bo te zaokrąglone pieniądze nie biorą się znikąd, tylko zTtwojego rachunku, więc na takim najbardziej podstawowym poziomie to tylko zwykłe „przekładanie pieniędzy z kupki na kupkę”. Ale to się sprawdza, buduje nawyk i przyzwyczaja do oszczędzania.

mSaver to chyba jeden z niewielu fragmentów oferty mBanku, który naprawdę pozytywnie wyróżnia się na tle polskiego rynku.

OFE/IKE. Za pośrednictwem mBanku można otworzyć rachunek w Otwartym Funduszu Inwestycyjnym. Do wyboru jest ING, AXA, Aviva i Generali.

Można założyć też IKE, ale do wyboru są tylko rachunki lokacyjne, funduszowe i ubezpieczeniowe. A skoro najlepsze IKE to IKE maklerskie, to nie ma tu za bardzo czego szukać.

Cała masa innych rzeczy. Rzeczy, które tu pomijam. W mBanku można się zapakować naprawdę w ogromną liczbę różnych produktów i sam nie dałem rady wypróbować wszystkich.

W tym zestawieniu celowo omijam takie rzeczy jak kredyty, ubezpieczenia, lokaty strukturyzowane, pakiety zdrowotne, rachunki firmowe… Nie korzystałem z tego, nie wiem jak to dokładnie wygląda w praktyce. Ale i w przypadku tych wszystkich produktów prawie pewne jest, że to znów średniaki: nie ma rewelacji, ale nie jest to też najgorsza oferta na rynku.

Właściwie dla kogo jest to konto?

mBank opinie

Siłą mBanku jest kompleksowość oferty, niski próg wejścia i przyjazny internetowy system transakcyjny. Wadą jest to, że dla niemal każdego produktu mBanku da się znaleźć korzystniejszy odpowiednik w innym banku.

mBank jest świetny na start. Idealnie sprawdza się jako pierwsze konto – właśnie dzięki temu, że daje okazję do sprawdzenia masy różnych produktów finansowych. Możesz wypróbować kartę kredytową, fundusze inwestycyjne, rachunek maklerski, zacząć oszczędzać na lokatach…

To nie będą doskonałe produkty, ale dzięki mBankowi poznasz ich działanie i samodzielnie odkryjesz na czym Ci tak naprawdę zależy w tych usługach finansowych.

Co dalej? Jeżeli lubisz wygodę i chcesz mieć wszystkie swoje finanse w jednym miejscu, to w takim przypadku mBank powinien nadal w-miarę-dobrze się sprawdzać.

Natomiast jeżeli jesteś maksymalistą i optymalizujesz swoje finanse tak, aby wycisnąć z banków jak najwięcej korzyści, to rachunek w mBanku najprawdopodobniej byłyby u Ciebie martwym kontem. W innych bankach znajdziesz lepsze oferty rachunków osobistych, oszczędnościowych, lokat, kont maklerskich, kart kredytowych… Tylko wtedy najprawdopodobniej każdy z tych produktów będziesz mieć w innym banku.

Ok, trochę się rozpisałem, więc teraz Twoja kolej :). Chciałbym zapytać Cię o jedną rzecz (no, może kilka). Proszę, odpowiedz w komentarzach!

Czy takie kompleksowe analizy ofert banków Cię interesują? Chcesz, by podobnych wpisów było więcej na Metafinansach? Który bank wziąć pod lupę jako następny?

I jeszcze drobna prośba – jeżeli ten wpis był dla Ciebie w jakikolwiek sposób przydatny, to proszę daj mi o tym znać i kliknij „lubię to” poniżej.

Pod recenzją znajduje się link partnerski – zamieszczony tu zgodnie z polityką reklam i linków partnerskich na Metafinansach. Jeżeli ta recenzja pomogła Ci w podjęciu decyzji i chciałbyś założyć konto w mBanku, to proszę złóż wniosek za pośrednictwem tego linku. Dla Ciebie nie oznacza to żadnych dodatkowych kosztów, a ja otrzymam drobną prowizję. Dzięki!

Opublikowano [post_date]. Fot. Niel Kremer.

Chcesz założyć konto w mBanku?
Czy ta recenzja pomogła Ci w decyzji? Złóż wniosek korzystając z tego linku.

W tym miesiącu partnerem bloga jest Program Powiernik, w którym możesz regularnie kupować złoto po korzystnych cenach i tym samym chronić swój kapitał.

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu