Nowe rozwiązania w kartach płatniczych – raczej nie na naszą korzyść

Nowości w kartach płatniczych

Nowe rozwiązania, nowe technologie, nowe przepisy. Właściwie wszystkie tu opisywane mają jedną cechę wspólną: niby intencje dobre, ale koniec końców – zapłacimy my, klienci.

Ale to chyba nikogo już nie dziwi, prawda? Gdy banki, organizacje płatnicze i sprzedawcy przerzucają się różnymi opłatami, to możemy być niemal pewni, że na koniec dnia za te pomysły zapłacimy z własnej kieszeni.

No to co takiego przygotowali dla nas tym razem?

W tym wpisie przedstawiam kilka ciekawostek, które czekają na nas w najbliższej przyszłości, jeżeli chodzi o karty płatnicze. Większość z tych nowości dotyczy kart kredytowych. No i większość jest niestety niekorzystna.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o działaniu, plusach i minusach kart kredytowych, to gorąco zapraszam, abyś zajrzał do innych wpisów w tej serii.

Opłaty intercharge w dół – co w zamian?

Opłaty intercharge w Polsce są wysokie.

O co chodzi? W skrócie: intercharge to opłata, którą sprzedawca oddaje bankowi i organizacji płatniczej za każdym razem, gdy płacisz plastikiem. To jakiś wydawać-by-się-mogło niewielki ułamek wartości transakcji.

Dodając do tego inne opłaty (np. dzierżawa terminali) wychodzi na to, że tego typu obciążenia i koszty obsługi płatności bezgotówkowych są w Polsce dwukrotnie wyższe niż europejska średnia. Słabo.

Sprzedawcy narzekają; na Wiejskiej reagują.

Senatorowie przegłosowali nowelizację ustawy o usługach płatniczych. I tak, intercharge ma spaść z dzisiejszego 1,6% do 1% w przyszłym roku. Przez kolejne dwa lata – 0,7%, a docelowo – 0,5% w 2016 roku.

Bankowcy pewnie odbiją to sobie na większych prowizjach za wydanie karty i opłatach rocznych lub miesięcznych. Te pieniądze raczej nie przepadną, tyle że koszt zostaje przeniesiony ze sprzedawców na klientów.

A to nie koniec, bo kolejne zapisy idą jeszcze dalej. Sprzedawca będzie mógł naliczyć dodatkową opłatę za płatność kartą kredytową (tzw. opłata surcharge, debetówek nie dotyczy). To coś, co już tak-jakby funkcjonuje w niektórych miejscach (ja najczęściej spotykam się z tym w sklepach z elektroniką). Wszystkie ceny mają „niby” wliczony rabat, ok. 2-3%. Tyle że rabat ten znika, gdy chcesz płacić kartą (i w sumie to nawet niezależnie od tego, czy kredytową czy debetową). Podobnie sklepy internetowe – spróbuj kupić coś w Komputroniku albo Euro RTV AGD i wybrać płatność kartą – do kwoty zakupu zostanie doliczona „opłata za obsługę płatności”.

Zgodnie z nowymi przepisami sprzedawcy nie będą musieli już się tak gimnastykować, tylko po prostu każą dopłacić jeżeli wyciągniesz kredytówkę.

Na dodatkowych opłatach nie koniec. Sprzedawca będzie miał prawo odmówić przyjęci pewnych typów kart, np. kredytowych (gdzie prowizje intercharge są najwyższe).

Podsumowując, wchodząc do sklepu z kartą kredytową będziesz musiał liczyć się z tym, że dostaniesz po głowie dodatkowymi opłatami, a także będziesz musiał wziąć na siebie niepewność, czy sprzedawca na pewno przyjmie Twoją kartę kredytową.

Oczywiście to nie musi od razu oznaczać, że sprzedawcy będą od razu korzystać z tych praw i dodatkowo kasować każdego posiadacza karty kredytowej. To tylko możliwość. Tak czy owak, perspektywa jest taka sobie.

Organizacje płatnicze i bankowe już protestują, zobaczymy co z tego wyniknie.

No to może gotówką?

Nie chcesz narażać się na dodatkowe opłaty, więc bardziej będzie Ci się opłacało zahaczyć po drodze o bankomat? Oj, chyba też nie bardzo! Tu też może czekać nas perspektywa dodatkowych opłat. Tak, tak – opłaty bankomatowe też znalazły się na celowniku naszych szanownych prawodawców.

Dziś jest tak, że operator bankomatu w sprawie opłat „dogaduje się” z organizacjami płatniczymi. Czyli np. od każdej transakcji bankomatowej kartą Visa ta właśnie organizacja płaci – powiedzmy Euronetowi – 3 zł. Ale to nie Euronet wyznacza cenę swojej usługi, a Visa. Trochę zabawnie (ale operatorom bankomatów chyba nie było do śmiechu, stąd ten projekt zmian).

Czasem jest też koszt po stronie klienta – np. gdy wypłacasz pieniądze w obcym bankomacie, to ów „obcy” bank naliczy Ci np. 5 zł prowizji. Wszystko masz w TOiP swojego banku.

Do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Tak jak do tego, że wszystkie bankomaty Euronetu są darmowe.

Za to gdy te nowe przepisy wejdą w życie, to po drodze może pojawić się jeszcze dodatkowa opłata – nakładana na klienta – ze strony operatora bankomatu. Przed skorzystaniem z bankomatu warto będzie znać więc nie tylko taryfę opłat i prowizji własnego banku, ale też cennik operatora bankomatu.

No to teraz będziemy mieli do wyboru:

  • dopłacić sprzedawcy,
  • dopłacić operatorom bankomatów,
  • albo odstać swoje w kolejce do kasy w oddziale.

Znów: niefajnie.

NFC w bankomatach

Z drugiej strony, w bankomatach pojawiają się kolejne nowinki technologiczne. Ostatnim takim przykładem są bankomaty obsługujące technologię NFC.

Dzięki temu będziesz mógł wypłacić pieniądze nie tylko za pomocą karty, ale też np. zbliżając do bankomatu telefon z technologią NFC (który masz podpięty do konta lub karty) lub mBankowego „zbliżaka”.

Fajny pomysł, ale raczej nie osłodzi mi kwestii dodatkowych opłat.

Karty typu display

O tym pisałem już przy okazji wpisu o Getin Up.

Karta display to karta z dotykową klawiaturą i małym ekranem. Dzięki temu rozwiązaniu karta zyskuje kilka dodatkowych zastosowań:

  • może pokazywać ostatni stan konta, do którego jest podłączona (aktualizacja danych na karcie następować będzie tylko podczas zakupów, wszak karty nie mają jeszcze modułu wifi),
  • może pokazywać na ekranie dodatkowe komunikaty reklamowe od banku (och, jak się już na to cieszę!),
  • może też pełnić funkcję tokena do konta osobistego.

Jak dla mnie to są same wady. Po co mi stan konta na karcie, skoro praktycznie zawsze mogę sprawdzić to równie szybko na smartfonie? I do tego z pewnością, że te dane będą aktualne, bo na karcie informacje będą zapisywane tylko w momencie łączenia się z terminalem. Czyli w moim przypadku: z jeden raz dziennie.

Komunikaty reklamowe na karcie to jeszcze jedna droga przesyłania mi bankowego spamu. Nie, dziękuję.

Token do konta? Niby fajnie, nie trzeba byłoby nosić przy sobie takich dziwnych i nieporęcznych wynalazków jak te niby-kalkulatory z BGŻ Optimy. Z drugiej strony – co się stanie jeżeli stracisz kartę? Całkowicie pozbawisz się dostępu do pieniędzy – nie tylko z karty, ale też za pośrednictwem konta (bo jak się zalogować i wykonywać operacje bez tokena?)

Nie wiem jak Tobie, ale mi się te nowości ani trochę nie podobają.

Opublikowano [post_date]. Fot. laverrue.

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu