OFE czy ZUS? Jak będzie wyglądać Twoja przyszła emerytura?

ofe-czy-zus

Pewnie słyszeliście już o kolejnym projekcie zmian w systemie emerytalnym i o tym, że już za chwilę trzeba będzie podjąć decyzję: zostawić część składki emerytalnej w OFE lub przenieść całość do ZUS. Niestety, jest tu jeden haczyk. Twój wybór tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia.

Ten wybór jest pozorny, bo tak naprawę cokolwiek zrobisz – nic się nie zmieni. Decydując się na OFE+ZUS lub sam ZUS, przy wypłacie emerytury będziesz zawsze w tym samym miejscu. Czyli na łasce państwa.

To już kolejna rzecz, po wieku emerytalnym, która mało mnie obchodzi.

Wybór bez znaczenia

Wybór, który mamy, dotyczy jedynie małej części naszej składki emerytalnej, a dokładniej – 2,92% pensji brutto. Czyli jeżeli zarabiasz coś w okolicy średniej krajowej – załóżmy 3 600 zł brutto – to mówimy o kwocie rzędu 105 zł z groszami. Stówa miesięcznie – wysłać ją do ZUS czy zainwestować w akcyjne OFE?

ofe_wykres2_pbs2013

Spójrzmy na to realistycznie – niezależnie od tego, jak fantastycznie będą radzić sobie OFE w przyszłości, ich wynik będzie miał niewielki wpływ na wysokość naszej emerytury. Dla dopełnienia tego obrazu dodajmy jeszcze to, co już wiemy o dotychczasowych „świetnych” wynikach funduszy emerytalnych i o wysokości prowizji, którą pobierają. To, czy zostawimy te 100 zł w OFE czy nie, ma naprawdę niewielkie znaczenie.

No ale dobrze, niezależnie od tego czy te 100 zł będzie miało realny wpływ na wysokość Twojej emerytury czy nie, to może po prostu warto przekazać część składki do OFE choćby po to, by ZUS nie położył na tych pieniądzach swojej łapy? Niestety, tu znów czeka nas rozczarowanie.

Zmiany w systemie emerytalnym zakładają wprowadzenie mechanizmu „suwaka”. Na czym to polega? Na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego Twoje środki zgromadzone w OFE będą stopniowo przenoszone do ZUS. Mowa to o tym, co dotychczas było ulokowane w akcjach i ewentualnych kolejnych składkach, które zdecydujesz się przekazywać do OFE. Co roku 1/10 tych pieniędzy będzie przechodzić do ZUS.

I nie miejmy żadnych złudzeń – te pieniądze nie będą tam na Ciebie czekać. Zostaną od razu przekazane na wypłatę bieżących emerytur, a Tobie pozostanie kolejny wirtualny zapis na koncie.

Nie unikniemy ZUS-owskiej czarnej dziury, jakkolwiek byśmy się nie starali.

Środki z OFE będą stopniowo przenoszone do ZUS

Nie wiem jak Wy, ale ja nie mam dużego zaufania do ZUS i systemu emerytalnego. Wszystko wskazuje na to, że z każdym kolejnym rokiem system ten będzie coraz mniej efektywny. Demografia, presja deficytu budżetowego, bieżąca polityka – to wszystko czynniki, które nie nastrajają optymistycznie.

Co więc nam pozostaje? To, co zawsze: samodzielnie odkładanie na emeryturę. Musimy zadbać o siebie sami.

(Ale nawet przy tym samodzielnym odkładaniu i rozważaniu różnych form zainwestowania uzbieranych pieniędzy warto być ostrożnym.)

Ile odkładać na emeryturę?

Załóżmy taki scenariusz: przechodzisz na emeryturę w wieku 67 lat, zarabiasz coś w okolicy średniej krajowej (przyjmijmy – 30 000 zł rocznie netto) i chcesz utrzymać podobny poziom życia na emeryturze (do 85 roku życia). Przy pomocy windowsowego kalkulatora policzyłem trzy scenariusze – dla obecnych 20-latków, 30-latków i 40-latków. Jak wyglądają liczby?

Scenariusz dla 20-latków

plan-emerytalny-20latek-nominalny

Do emerytury zostało Ci 47 lat. By utrzymać obecny (nominalny!) poziom dochodów musisz rocznie odkładać niecałe 2 000 zł, czyli 165 zł każdego miesiąca. Na zgromadzonych środkach osiągasz średnią roczną stopę zwrotu 5% netto (stosunkowo zachowawczy wariant). To pozwoli Ci wypłacać sobie co miesiąc około 2 500 zł przez kolejne 18 lat.

Scenariusz dla 30-latków

plan-emerytalny-30latek-nominalny

Tu sprawy się komplikują, bo roczna „składka” jest istotnie większa. By utrzymać na emeryturze dotychczasowy poziom dochodów musisz rocznie odkładać 3 451 złotych, czyli co miesiąc odpisać sobie z pensji jakieś 290 zł. 10 lat różnicy i prawie 1 500 zł rocznej „składki” więcej.

Scenariusz dla 40-latków

klik powiększa

Im mniej czasu na odkładanie, tym trzeba przeznaczyć na to większe kwoty. Roczna składka dla 40-latka, który chce sobie wypłacać na emeryturze 2 500 zł to aż 6 415 zł (535 zł miesięcznie)!

No cóż, nie wygląda to tak źle, prawda? Kwoty miesięcznych „składek” nie są jakieś szczególnie wysokie. To dlatego, że w obliczeniach nie uwzględniłem inflacji. A ta wywraca wszystko do góry nogami i rysuje zdecydowanie bardziej pesymistyczny obraz.

Jak będzie wyglądać Twoja emerytura – z uwzględnieniem inflacji?

No to uwzględnijmy tę nieszczęsną inflację. W kolejnych obliczeniach przyjąłem, że wskaźnik wzrostu cen będzie zbliżony do celu inflacyjnego NBP – 2,5% r/r. Oczywiście nasza „osobista inflacja” może wyglądać dużo inaczej – nie każde nasze zakupy muszą wyglądać tak jak statystyczny, średni koszyk zakupowy GUS. Ale dla uproszczenia obliczeń przyjmijmy te 2,5%.

Jak to wpływa na przedstawione wyżej założenia?

Wyszliśmy od 30 000 zł rocznego dochodu netto. Chcemy utrzymać ten poziom na emeryturze, ale tym razem w wartościach realnych, a nie nominalnych. Czyli musimy uwzględnić te 2,5%. Dlatego w każdym kolejnym roku musimy pomnożyć oczekiwaną przez nas kwotę przez 102,5%.

  • Na starcie mamy 30 000 zł
  • Po pierwszym roku 30 000*102,5%=30 750,00 zł
  • Po drugim roku 30 750*102,5%=31 518,75 zł
  • Po trzecim roku 31 518,75*102,5%=32 306,72 zł
  • i tak dalej – aż do osiągnięcia wieku emerytalnego.

Wróćmy teraz do trzech wcześniejszych scenariuszy.

Realny scenariusz dla 20-latków

klik powiększa

Aby w wieku emerytalnym zachować siłę nabywczą dzisiejszych 30 000 zł będziesz potrzebować 95 750 zł. Te 95 tysięcy to będzie Twój „koszt” każdego roku emerytury. Zatem aby na emeryturze cieszyć się dzisiejszym poziomem życia, już teraz musisz odkładać znacznie więcej. Roczna składka przy tych założeniach wynosi 6 284 zł – prawie tyle, co w scenariuszu dla 40-latków, bez uwzględnienia inflacji! Z każdej miesięcznej pensji będziesz musiał odłożyć 525 zł.

Realny scenariusz dla 30-latków

klik powiększa

10 lat mniej do emerytury to mniejsze pole do popisu dla inflacji, ale jednocześnie istotnie mniej czasu na odłożenie potrzebnej kwoty. Jak wyglądają liczby w tym scenariuszu? By na emeryturze zachować siłę nabywczą dzisiejszych 30 000 zł będziesz potrzebować 74 800 zł. Czyli dziś musisz odkładać 8 604 zł rocznie, więc 717 zł miesięcznie.

Realny scenariusz dla 40-latków

klik powiększa

Najmniej czasu na wpływ inflacji i najmniej czasu na odkładanie. Dzisiejsze 30 000 zł to emerytalne 58 434 zł. Rocznie potrzebujesz odłożyć aż 12 495 zł, czyli 1 040 zł z każdej miesięcznej pensji.

Teraz nie wygląda to tak różowo. Miesięczne kwoty zaczynają być wysokie i już nawet w najłagodniejszym wariancie – dla 20-latków – stanowią poważne obciążenie dla miesięcznego budżetu. Nie dość, że 2500 zł netto miesięcznie już teraz stanowi poważne wyzwanie, by w budżecie wszystko ładnie się zbilansowało, to jeszcze teraz jakiś bloger mówi Ci, że masz sobie z tego odpisać jeszcze 500 zł! I pewnie jeszcze odkładać coś na fundusz awaryjny, i najlepiej jeszcze coś na przyszłe większe wydatki. No ciekawe jak to wszystko razem sensownie spiąć, co?

To jest właśnie moment na weryfikację przyjętych założeń. Być może nie będziesz potrzebować aż tylu pieniędzy na emeryturze. Może dziś obciążają Cię raty kredytów za samochód, za mieszkanie – które przez kolejne 30 lat zdążysz spłacić. Więc Twoje koszty życia na emeryturze będą istotnie niższe niż teraz. To otwiera drogę do tego, aby zweryfikować w dół przyszłe oczekiwania. Co więcej, możesz dać naszemu państwu kredyt zaufania i założyć, że jednak dorzuci się w jakimś stopniu do Twojej emerytury. I znów możesz zweryfikować potrzebną kwotę w dół.

To tylko przykład, fundament pod własne obliczenia dopasowane do indywidualnej sytuacji

Możesz też założyć bardziej optymistyczny wariant, przewidujący stopniowy wzrost pensji przez te wszystkie lata. Ja w powyższych obliczeniach przyjąłem, że w każdym roku nasze własne „składki” będą zawsze wynosić tyle samo. Oznaczałoby to, że wraz z wzrostem pensji ta „stała”, jaką jest wysokość składki, z czasem stanowiłaby coraz mniejszą część domowego budżetu – byłaby coraz mniej odczuwalnym obciążeniem. Ale równie dobrze możesz teraz odkładać mniej, a potem stopniowo, wraz ze wzrostem własnych dochodów, odkładać coraz więcej – by to odczuwalne obciążenie dla budżetu rozłożyć mniej-więcej równo przez te wszystkie lata pozostałe do emerytury.

Na koniec muszę więc zostawić Was z tym samym wnioskiem, co zawsze: wykonajcie sami potrzebne obliczenia dla własnej, indywidualnej sytuacji. U każdego te liczby będą wyglądać inaczej. Ale na pewno zdecydowanie warto te liczby znać i mieć świadomość tego jak może wyglądać nasza przyszła emerytura.

Robiliście sobie takie symulacje? Co Wam wyszło?

Opublikowano [post_date]. Fot. www.martin-liebermann.de (zeitspuren).

Serdeczne podziękowania dla organizatorów akcji #KontoJakChcesz – dziękuję za wspieranie misji edukacyjnej Metafinansów!

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu