PiS, Trump i Brexit – czyli bunt przeciw elitom

voteleave

Może dochodzimy właśnie do punktu zwrotnego?

Nowoczesne społeczeństwa mają już dość. Dość uprzywilejowania elit. Dość nierówności dochodowych. Dość rynku pracy, który wyciska ich jak cytrynę. Dość nierówności wobec prawa, które dziś jest słabe wobec silnych i silne wobec słabych.  Dość systemu finansowego, w którym oddanie się bankowi w niewolę na 30 lat przedstawiane jest jako to rozsądne rozwiązanie…

Coraz bardziej mam wrażenie (lub nadzieję), że doszliśmy do jakiegoś punktu zwrotnego w historii. Punktu, gdzie sytuacja, w której bogaczy posiadających połowę majątku całego świata można zmieścić w jednym autobusie, staje się już nie do wytrzymania dla zwykłych ludzi. Punktu, w którym musimy sobie w końcu zdać sprawę z tego, że model neoliberalny jest ułomny–lub mówiąc mocniej: poniósł porażkę na całej linii.

Do klasy średniej te wnioski dochodzą z pewnym opóźnieniem–za to ludzie dziś w jakiś sposób wykluczeni przez obecny model (wykluczeni społecznie, ekonomicznie, edukacyjnie, cyfrowo, itp.) właśnie dają wyraz swojemu niezadowoleniu. A ten wyraz to bunt. Bunt wobec obecnego establishmentu. Bunt przeciwko dzisiejszemu porządkowi świata.

W Polsce na PiS głosowały najliczniej mniej zamożne regiony, ściana wschodnia, Polska B–jakkolwiek by to nazwać, na pewno wiecie o co chodzi.

Duda wygrał na wsi (62,0 proc.), zaś Komorowski miał przewagę w ośrodkach miejskich. W miastach do 50 tys. mieszkańców Komorowski uzyskał 51,20 proc. głosów, w miastach między 51 a 200 tys. – 52,90 proc., w miastach między 201 a 500 tys. – 55,0 proc., a w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców – 58,9 proc.

Dudę częściej popierali wyborcy z wykształceniem podstawowym i gimnazjalnym (65,7 proc.), zasadniczym zawodowym (60,2 proc.) i średnim (53,0 proc.). Komorowski wygrał tylko wśród wyborców z licencjatem i wyższym wykształceniem (56,0 proc.).

Za Brexitem też głosowała „wykluczona” Anglia. W południowej części wysp Brytyjskich właściwie tylko Londyn ostał się jako ostatni bastion głosujących za Remain. Nieprzypadkowo, wszak to w Londynie najłatwiej znaleźć beneficjentów obecnego systemu.

Levels of education and class overlap strongly in the UK, and so the Brexit vote also matched up with areas with higher levels of people from the DE social class – meaning people in semi-skilled or unskilled labour, those in casual labour and pensioners.

No i najbardziej prawdopodobne, że ten model rozkładu głosów powtórzy się za moment w Stanach Zjednoczonych.

Both Brexit supporters and Donald Trump have railed against what they see as an unholy alliance between business elites and governing elites. Business interests in Britain predominantly supported remaining in the EU, just as business interests in the US have mostly supported the TPP. Trump, like populist Leave campaigners, has tapped into popular discontent with this alliance.
— Vox

Dzieją się rzeczy „nie do pomyślenia”. Wygrywa PiS („no jak to–przecież nie znam nikogo, kto by na nich głosował!) Zjednoczone Królestwo wychodzi z Unii Europejskiej („niemożliwe, nawet nie ma na to odpowiednich procedur!”) Donald Trump ma realną szansę na prezydenturę w USA („przecież to oszołom, nikt rozsądny nie będzie na niego głosował!”)

Ja widzę w tym emanację gniewu wobec elit. Za długo byliśmy oszukiwani, za długo nam wmawiano, że bogactwo będzie skapywać w dół, a przypływ będzie unosił wszystkie łodzie. Za często szefowie unikali rozmów o podwyżkach wymawiając się kryzysem. Ta fala gniewu przelewa się obecnie przez cały świat.

Marine Le Pen, leader of the right-wing French National Front, is already hailing the Brexit vote as a model for how voters can reclaim their “liberty,” as she gears up for France’s presidential election next year.
In Italy, the populist Five Star Movement, fresh from its victories in the mayoral contests in Rome and Turin, will continue its campaign to undermine the center-left government of Prime Minister Matteo Renzi.
In the Netherlands, Austria, Denmark, and even Germany, right-wing euroskeptic parties are winning support and gaining momentum.

(…)

Brexit may be the thread that ultimately unravels the cozy system that enriches a few while leaving the multitude to scrape by, but when the emperor stands there with no clothes, it won’t be just Britain that feels the impact.
MarketWatch

Zbuntujmy się! Wywróćmy system do góry nogami! Dajmy im wszystkim popalić! Wybory parlamentarne, prezydenckie, czy referenda to nie tylko oddawanie głosu za jakąś opcją. To niekoniecznie głos przeciw UE, to niekoniecznie głos przeciw Demokratom. To protest przeciw status quo, jakiekolwiek by ono nie było. To okazja do tego, by pokazać środkowy palec obecnie rządzącym, obecnemu układowi.

I zgoda–ten gniew jest jak najbardziej uzasadniony. Problem tylko w tym, że alternatywa jest jeszcze gorsza. Łamanie standardów demokratycznych, niezdarna polityka zagraniczna i legislacyjna fuszerka. Rozpad Unii Europejskiej i daleko idące konsekwencje gospodarcze. Ignorant i rasista z ręką nad przyciskiem atomowym. Wzrost fali ksenofobii.

Z tego gniewu i złości pogrążamy się w jeszcze gorszej sytuacji. „Na złość mamie odmrożę sobie uszy” – tak to mniej więcej wygląda. Często nawet bez pełnej świadomości jaką krzywdę sobie wyrządzamy.

Ach, gdyby choć raz nie trzeba było głosować na mniejsze zło!

nowpanic

Fot. fernando butcher (CC-BY 2.0), frankieleon (CC-BY 2.0).

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu