Przestań narzekać i zadbaj o swoje pieniądze: zobacz jak rozprawić się z 11 popularnymi wymówkami

Gdy pisałem pierwszy artykuł na Metafinanse, w październiku 2009 roku, byłem świeżo po wyjściu z poważnych długów. Wtedy jeszcze ani przez chwilę nie przypuszczałem, że dojdę do tego miejsca, w którym jestem teraz. I z moimi osobistymi finansami i z całym blogiem.

Dziś czuję, że zbudowałem jakieś poczucie bezpieczeństwa finansowego. Jeszcze sporo przede mną, ale i tak jestem lata świetlne od tej niepewności i obaw, które towarzyszyły mi każdego dnia, gdy wisiało nade mną widmo spłaty kilkudziesięciu tysięcy zadłużenia.

Nie byłbym dziś w tym miejscu, w którym jestem, gdybym w tych trudnych dla mnie chwilach, gdybym wtedy po prostu się poddał. Gdybym nie zrobił nic, by poprawić swoją sytuację. Gdybym dołączył do grona narzekaczy, których możecie znaleźć w komentarzach pod onetowym wywiadem z Michałem.

Można powiedzieć – przerysowując co nieco – że w pewnym momencie stanąłem przed wyborem: Krzysiek – albo będziesz pisać bloga o finansach, albo skończysz w komentarzach na Onecie narzekając na swój los.

Wtedy, zamiast narzekać na blogerów finansowych (polskich i zagranicznych) i wytykać im oderwanie od rzeczywistości, zacząłem aktywnie korzystać z ich rad. Zacząłem prowadzić swój budżet, kontrolować i ograniczać wydatki, mądrze wydawać pieniądze, a także po prostu więcej zarabiać. Dziś pracuję w dwóch miejscach i jeszcze prowadzę własnego bloga. Bywa, że nie jest łatwo to wszystko połączyć. Wam najłatwiej to zauważyć po częstotliwości wpisów tutaj :).

Jasne, że czasem będzie ogarniać Cię zwątpienie. Że czasem stres weźmie górę. Że ciężar będzie wydawał się zbyt duży. Że czasami będzie po prostu trudno.

Wtedy trzeba zacisnąć zęby i iść dalej w obranym kierunku. I nie dać się różnym irracjonalnym przekonaniom i wymówkom, które przychodzą wtedy do głowy. Poniżej znajdziecie kilka przykładów. Część z nich podpowiadałem sobie sam, gdy było mi ciężko. Część słyszałem od znajomych, a część przeczytałem pod wywiadem z Michałem.

Na szczęście, ze wszystkimi tymi wymówkami da się racjonalnie rozprawić.

Oszczędzanie

Oszczędzanie może się wydawać jakimś kompletnie abstrakcyjnym pomysłem. Tym bardziej, im mniej sami zarabiamy. To często wiąże się z pewnymi mylnymi przekonaniami na temat oszczędzania – że trzeba odkładać nie-wiadomo-jakie kwoty co miesiąc, by to w ogóle miało sens. Że aby to robić, to najpierw trzeba dużo zarabiać. Na szczęście nie do końca tak jest.

1. Nie mam z czego oszczędzać

Gdy pierwszy raz zabierałem się do kontrolowania własnych finansów (kontekst był taki: długi, niska pensja), to patrząc na swoją wypłatę i skalę wydatków po drugiej stronie bilansu, to przyznaję, że sam miałem wątpliwości. Z czego tu oszczędzać?

Podstawowy błąd na tym etapie, to stawianie sobie poprzeczki zbyt wysoko. Przez zbytnią ambicję paradoksalnie możemy w ogóle nie zacząć wprowadzać żadnych pozytywnych zmian w życie.

Moje rozwiązanie: zacząć od drobnych rzeczy.

Oszczędzanie to nie tylko odkładanie jakiejś części pensji od razu na konto. To pierwsze skojarzenie nie do końca musi być trafne.

Bo oszczędzanie to też drobne zmiany w codziennych nawykach. Wyłączanie świateł w nieużywanych pomieszczeniach, niepozostawianie urządzeń w trybie stand-by, oszczędna jazda samochodem, oszczędzanie ciepła, robienie zakupów wyłącznie z listą – przykładów jest wiele.

Jeżeli dziś Twój budżet spina się w taki sposób, że do końca miesiąca wychodzisz na zero, to spróbuj zmienić któreś z tych drobnych rzeczy. Jeżeli nie zwiększysz przy okazji innych wydatków, to Twój budżet powinien zyskać w ten sposób trochę tak potrzebnego mu luzu.

Potrzebujesz pomysłów na początek? Sprawdź te:

Kilka praktycznych sposobów na to, by zacząć oszczędzać już teraz

Jak zaoszczędzić pierwszy 1000 zł?

11 niezawodnych trików zakupowych, dzięki którym zaoszczędzisz

2. Oszczędzanie jest tylko dla bogatych

Prawda jest taka, że ci „bogaci” stali się bogaci między innymi dzięki temu, że oszczędzali, gdy jeszcze bogaci nie byli.

Przykłady oszczędności z wcześniejszego punktu wcale nie zależą od tego, jak wysoka jest Twoja pensja. Tak naprawdę, to jeżeli chcesz, to możesz je wprowadzić w życie już teraz, po przeczytaniu tego tekstu.

3. To drobne kwoty, to nic nie zmieni

To prawda: że to niewielkie kwoty. Nieprawda, że to nic nie zmienia.

Te wszystkie oszczędności, o których piszę wyżej i do których Was odsyłam, to będą stosunkowo małe kwoty. Kilkadziesiąt złotych w skali miesiąca, no – może nawet stówa.

Ale – po pierwsze: to już jest sukces. Jeżeli jeszcze miesiąc wcześniej wydawało Ci się, że Twoje wydatki są nie do ruszenia i w Twoim budżecie nie ma miejsca na oszczędności, a teraz znajdujesz dodatkowe sto złotych, to jest naprawdę dobrze. Pomyśl, co będzie jak zaczniesz jeszcze bardziej wczytywać się w blogi finansowe i wdrażać w życie kolejne triki i porady.

Po drugie: oszczędzanie i w ogóle racjonalne zarządzanie domowym budżetem to nie jest historia na dwa czy trzy miesiące. Spójrzmy na to realistycznie: jeżeli dziś żyjesz „od pierwszego do pierwszego”, to nie zbudujesz bezpieczeństwa finansowego z dnia na dzień. Jeżeli jakiś blog Ci to obiecuje, to lepiej jak najszybciej usuń go z ulubionych ;).

To jest kwestia kilkunastu miesięcy, może nawet lat. Z tej perspektywy to 100 zł odkładane co miesiąc wygląda już zupełnie inaczej.

4. Prowadzenie budżetu jest nudne, skomplikowane, niepotrzebne

Na pewno jest potrzebne. Coś, z czego warto sobie zdać sprawę już na starcie, to fakt, że przy zarządzaniu domowymi finansami liczy się nie tylko czysta matematyka. Często dużo większe znaczenie ma to, co dzieje się w głowie, jak zmienia się nasze myślenie (a potem i zachowanie), gdy zaczniemy podchodzić do pieniędzy z większą uwagą.

Już sam fakt, że kontrolujesz i spisujesz wydatki, że zbierasz paragony, sprawia że zupełnie inaczej zachowujesz się na zakupach. Coraz częściej będziesz zadawać sobie pytania takie jak „czy mnie na to stać?” lub „czy naprawdę tego potrzebuję?”. Właśnie tak rodzą się oszczędności.

I nie musi być ani nudne ani skomplikowane. Nie od razu musisz rozbijać swój budżet na kilkadziesiąt kategorii wydatków. Przyznam, że te tabelki, które pokazuje Michał w swoich miesięcznych raportach, mogą wydawać się trochę onieśmielające.

Rzecz w tym, że każdy ma swój system.

Ja wyszedłem od zasady zrównoważonego budżetu domowego. W największym skrócie, polega ona na tym, że swój budżet dzielę na trzy główne kategorie: potrzeby, zachcianki i oszczędności. I trzymam taką strukturę wydatków, by na potrzeby przeznaczać nie więcej niż 50% swoich dochodów po opodatkowaniu, na zachcianki 30% i 20% na oszczędności.

Szczegółowo rozpisałem wszystko tutaj: Budżet domowy, który nie jest nudnym obowiązkiem

Z czasem, ten system u mnie ewoluował. Swój budżet prowadzę nieprzerwanie w Excelu. Arkusze z 2010 roku wyglądają już zupełnie prymitywnie przy tych, które wypełniam dzisiaj. Pojawiły się nowe kategorie dochodów (hurra!), ale też wydatki zapisuję coraz bardziej szczegółowo.

Myślę, że to dobra droga. Zacznij od ogólnej rozpiski, a potem kieruj swój budżet domowy w tę stronę, która będzie najbardziej odpowiednia w Twojej sytuacji.

Emerytura

11-wymowek-2

5. To zbyt odległy cel, nie myślę jeszcze o tym

Odległy cel – tak. Ale im więcej czasu sobie dasz na jego realizację, tym większą będziesz mieć przewagę.

Im wcześniej zaczniesz oszczędzać na emeryturę, tym mniej będziesz musiał odkładać z miesięcznej pensji, by zapewnić sobie odpowiedni poziom życia na starość.

Chcesz wiedzieć jak moment rozpoczęcia odkładania emeryturę wpływa na wysokość koniecznych miesięcznych „składek”? W tym artykule wszystko dokładnie rozpisałem: OFE czy ZUS? Jak będzie wyglądać Twoja przyszła emerytura?

Znajdziesz tam przedstawione na wykresach konkretne kwoty przy założeniu, że zaczynasz oszczędzać na emeryturę w wieku 20/30/40 lat. Różnice są drastyczne, zwłaszcza gdy wziąć pod uwagę inflację.

6. Przecież będę mieć emeryturę z OFE/ZUS

Naprawdę wierzysz, że to będą jakieś racjonalne kwoty? Za te 20-30 lat? Niestety, wiele wskazuje na to, że musimy wziąć sprawy w swoje ręce i sami musimy zadbać o to, jak będzie wyglądać nasza emerytura. Niezależnie od tego, jak wielką górą pieniędzy zasypiemy ZUS.

Dodatkowe dochody

Najlepszą metodą pomnażania oszczędności jest zwiększanie zarobków. Tymczasem, wielu ludzi wzdryga się na samą myśl o dodatkowej pracy.

7. Nie mam czasu na dodatkową pracę

Przyznaję, że to jest duże wyzwanie. Pogodzenie jednej pracy z życiem prywatnym i czasem wolnym już potrafi być problemem. A co dopiero jednej pracy z drugą pracą i jeszcze czasem po pracy.

Te słowa, które teraz czytasz, powstają o pierwszej w nocy. I zapowiada się, że jeszcze trochę nad tym tekstem posiedzę…

W każdym razie, pogodzenie pracy głównej i dodatkowej nie jest niemożliwe. Ale żeby osiągnąć tu jakąś równowagę i nie zaszkodzić za bardzo ani swojemu zdrowiu, ani nie nadużywać cierpliwości swoich bliskich, trzeba opanować kilka kluczowych umiejętności.

If you don’t have time – make time. Czyli: jak nie masz czasu, to go znajdź. Brzmi aż za prosto, aby miało sens, prawda? Ale wbrew pozorom jakaś prawda w tym jest. Marnujemy czas na głupoty, każdy z nas. Jeżeli da się z tego uszczknąć godzinę lub dwie dziennie, to jest to już czas, który możemy jakoś zagospodarować. Na przykład na szukanie dodatkowej pracy, a potem jej wykonywanie.

W poszukiwaniu tego traconego czasu z pomocą przychodzą takie aplikacje jak Rescue Time. To taki program do budżetu, tyle że zamiast pieniędzy – liczy czas. I pozwala zidentyfikować różne niebezpieczne wycieki z „portfela”.

A jak już siedzimy nad jakimś zadaniem, to warto wykorzystać wszystkie psychologiczne przewagi, które daje nam „prawo Parkinsona”. W skrócie, mówi ono o tym, że dane zadanie zajmie nam tyle czasu, ile na nie mamy. Jeżeli mamy dużo czasu, to będziemy pracować wolniej, częściej będziemy się rozpraszać i ogólnie całość zajmie nam więcej czasu. Za to, jeżeli na to samo zadanie będziemy mieć bardzo krótki deadline, to się zmobilizujemy i zrobimy wszystko bardzo szybko.

Czyli najlepiej ustawiać sobie krótkie terminy, o ile mamy taką możliwość.

8. Trudno znaleźć pierwszą pracę, a co dopiero dodatkową

Czekanie, aż praca sama się pojawi to może być bardzo kosztowny błąd. Zwłaszcza, że taki szczęśliwy zbieg okoliczności, w którym ktoś będzie potrzebował naszych umiejętności, ogłosi się w naszej okolicy, a przy tym na ogłoszenie odpowie mało osób i będziemy mieli niewielką konkurencję – no, taki zbieg okoliczności zdarza się bardzo rzadko.

Dużo częściej potrzebna jest własna inicjatywa i… praca. Tak, to oczywista – ale prawdziwa – myśl: szukanie pracy samo w sobie jest pracą, w którą trzeba zainwestować czas i wysiłek. I mieć na to jakiś pomysł.

Jeżeli szukasz sposobów na dodatkowe źródło dochodu, to może pomoże Ci ten podcast: Praca dodatkowa poza etatem – 30 pomysłów

Poza tym, dodatkowe dochody wcale nie muszą koniecznie wiązać się z pracą. Jakiś czas temu pokazywałem przykłady na to, jak można dodatkowo zarobić na różnych promocjach bankowych. Od czasu publikacji tego wpisu poszczególne oferty zdążyły się już zmienić, ale zasada pozostaje ta sama: odpowiednio rozgrywając różnymi promocjami i bonusami, można wyciągnąć z banku dodatkowe kilkanaście-kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Mało? Patrz: punkt trzeci.

Inwestowanie

11-wymowek-3

Inwestowanie nie jest proste. Zanim w ogóle warto myśleć o bardziej agresywnym lokowaniu pieniędzy, trzeba zadbać o szereg innych spraw (bezpieczeństwo finansowe! zbilansowany budżet!) i poczynić pewne przygotowania.

9. Nie wiem jak inwestować

Na pewno nie warto wchodzić na giełdę bez żadnej, przynajmniej ogólnej wiedzy. Inwestowanie w akcje pod wpływem entuzjastycznych wiadomości w mediach („Jest hossa, kupujmy!”), powszechnej euforii, czy wyłącznie za przykładem i/lub namową znajomych to najczęściej bardzo zły pomysł. Pomysł, który kończy się kupnem na górce, sprzedażą w dołku i długim urazem do giełdy i inwestowania w ogóle.

Dlatego bardzo ważna jest edukacja i świadomość własnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje inwestycyjne.

Świetną pracę wykonał tu Radek z bloga Humanista na giełdzie. Jak na humanistę przystało, Radek pochylił się nad listą lektur :) – spisał i opisał szereg pozycji, które każdy początkujący inwestor powinien przeczytać jeszcze przed rzuceniem na szalę swoich własnych oszczędności.

Literatura giełdowa (nie tylko) dla początkujących inwestorów

10. Nie wiem w co inwestować

Lektura książek, które poleca Radek, na pewno pomoże przy tym dylemacie.

Bardzo polecam też śledzenie projektu, który prowadzą Zbyszek i Michał – Elementarz Inwestora. Panowie mają w planach między innymi przedstawienie zupełnie od podstaw różnych produktów służących do oszczędzania i inwestowania pieniędzy. Już teraz możecie przeczytać na przykład o obligacjach i o funduszach ETF/funduszach indeksowych.

11. Boję się ryzyka

Tę obawę poniekąd rozwiązuje przykład z punktu wcześniej. Jak już będziesz znać różne produkty finansowe i będziesz wiedzieć z jakim ryzykiem straty i z jaką szansą na zysk się wiążą, to będziesz mógł wybrać takie rozwiązanie, które najlepiej odpowiada Twojemu profilowi.

Inwestowanie bardzo często kojarzy się z giełdą i śledzeniem wykresów z wypiekami na twarzy każdego dnia. A przecież wcale nie musi tak być. Można swoje oszczędności trzymać w obligacjach skarbowych (ok, to bardziej „oszczędzanie” niż „inwestowanie”), czy w funduszach inwestycyjnych, które uznawane są za bezpieczne.

Z częścią z tych nie-do-końca-racjonalnych przekonań sam się swego czasu mierzyłem. Gwarantuję, że można się przełamać. Tak, zarabiając w okolicach minimalnej krajowej. Tak, mając długi na karku. Da się. Jeżeli dotarliście do tego miejsce, to mam nadzieję, że udało mi się Was co do tego choć trochę przekonać. Koniec z wymówkami!

Te 11 pozycji, które wymieniłem, to na pewno nie jest kompletna lista. Może Wy znacie jeszcze jakieś wymówki, które mogą powstrzymywać kogoś przed oszczędzaniem i kontrolowaniem budżetu? Spotkaliście się z podobnymi przekonaniami gdzieś w komentarzach na innych blogach czy stronach lub wśród własnych znajomych? Które wydają się Wam najbardziej bezsensowne, a które mogą być całkiem uzasadnione?

Powodzenia w walce z wymówkami! :)

Opublikowano 6 marca 2014. Fot. Prabhu B Doss, Joanna Paterson, szeke.

W tym miesiącu partnerem bloga jest Program Powiernik, w którym możesz regularnie kupować złoto po korzystnych cenach i tym samym chronić swój kapitał.

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu