Przyzwyczailiście się do darmowych przelewów? Bo idą zmiany…

Podatek bankowy uderza z pełną siłą

Ten, kto twierdził, że banki nie przeniosą przynajmniej części kosztów podatku bankowego na klientów, musiał być bardzo naiwny. Teraz niestety spełnia się wiele rzeczy, o których pisałem jeszcze w grudniu zeszłego roku:

W 2016 powinniśmy się więc przygotować na:

  • nowe lub wyższe opłaty za konto
  • podobnie z opłatami za karty
  • nowe lub bardziej rygorystyczne warunki pozwalające na zmniejszenie lub całkowite uniknięcie tych opłat
  • być może będziemy musieli sobie przypomnieć, że istnieje coś takiego jak opłaty za przelewy (dla niepoznaki mogą być one ukryte jako opłata za przesłanie SMS-a z kodem potwierdzającym transakcję)
  • obniżki oprocentowania depozytów
  • opłaty za prowadzenie rachunków oszczędnościowych(!) – i to nie żart, taki wynalazek stosuje już na przykład PKO BP, co w efekcie oznacza ujemną stopę oprocentowania(!) konta oszczędnościowego jeżeli znajdują się na nim stosunkowo niewielkie środki
  • ograniczenie niektórych bonusów dołączanych do kont i kart (np. money back, programy rabatowe, darmowe ubezpieczenia, itp.)

Większość pozycji z tej listy możemy już spokojnie odhaczyć – banki podwyższają opłaty i zaczynają pobierać dodatkowe złotówki za operacje, których darmowość braliśmy dotychczas jako pewnik.

Ostatnim głośnym przykładem jest BZ WBK, który od 1 sierpnia 2016 wprowadza między innymi opłaty za przelewy pay-by-link (np. Przelewy24), za SMS-y autoryzacyjne, czy za prowadzenie konta oszczędnościowego(!!).

Szczegółowe zestawienie zmian i podwyżek znajdziecie na blogu LiveSmarter.

To kolejny wyraźny sygnał, że czasy bezpłatnej bankowości powoli się kończą. A już na pewno tej bezwarunkowo bezpłatnej – czyli bez żadnych gwiazdek i warunków do spełnienia, by być zwolnionym z opłat za podstawowe operacje.

I ja to nawet rozumiem. Podatek bankowy, coraz większa powszechność bankowości internetowej (i idące za tym większe koszty dla banków), wyższe składki do BFG na ratowanie oszczędności klientów SKOK-ów, itd. Bankom przybywa ostatnio kosztów, więc rekompensują to sobie podwyżkami opłat dla klientów. OK! – to brzmi nawet racjonalnie.

Tylko żeby te podwyżki i zmiany w taryfach opłat i prowizji banki komunikowały jasno i otwarcie – z prostym wykazem zmian: zmieniło się to i tamto, o tyle i tyle. I już!

Bo to, co zrobił BZ WBK – publikując blisko 100-stronicową TOiP i właściwie mówiąc „to sobie kliencie szukaj” – to jakaś kpina. Podobnie było zresztą przy okazji ostatnich podwyżek w PKO BP.

Jasna komunikacja przyda się obu stronom – unikniemy wtedy takich nieporozumień, gdzie klienci na każdą „nową” opłatę patrzą podejrzliwie:

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu