Co to za budżet bez konkretnych liczb!? Oto mój raport wydatków za grudzień 2014

gru2014-w0

Pierwszy na Metafinansach pełny raport wydatków. Znajdziesz tu mój szczegółowy rejestr kosztów życia w grudniu 2014. Ale na samych liczbach się nie skończy – tak naprawdę, to od samych kwot ważniejsze są wnioski i plan działań na przyszłość.

Jak przygotować własne zestawienie finansowe? Jakich prawidłowości szukać w tych liczbach? Jak je analizować? Ten artykuł to próba zmierzenia się z konkretnymi liczbami i konkretnymi wydatkami.

To mój pierwszy pełny raport kosztów, który publikuję na Metafinansach. Widać po nim, że mój budżet nie jest idealny. Nie wszystkie swoje cele jeszcze osiągnąłem. Jest miejsce na poprawę – i bardzo dobrze!

Ten tekst jest zatem także pewnym przykładem na to, jak można wykonać pierwszy krok do uzdrowienia swoich finansów i ograniczenia wydatków w wybranych kategoriach.

Po co publikuję ten raport?

Jest kilka powodów.

Mam wrażenie, że wszyscy możemy na tym zyskać i nauczyć się czegoś cennego.

To przede wszystkim pewne publiczne zobowiązanie. Jednym z najlepszych sposobów na dochowanie swoich postanowień to wystawienie ich na publiczny widok. Gdy powiesz kilku osobom o swoich celach, to potem głupio będzie Ci się z tego wycofywać :). Pokazując tu swój pełen raport kosztów zyskuję więc dodatkową motywację do tego, aby trzymać swoje wydatki w ryzach.

Mój raport nie jest idealny. Z jednej strony trochę się tego obawiam. Bo to w końcu blog o finansach, więc jego autor powinien mieć z definicji wszystkie swoje wydatki pod kontrolą. Cóż – ja nie zawsze mam. Coś gdzieś czasem umyka. Zostało mi jeszcze co najmniej kilka obszarów, gdzie przede mną jeszcze sporo pracy. Ale – z drugiej strony – to dobrze.

Nie chcę by ten raport był tylko bezrefleksyjnym przeklejeniem szeregu liczb, suchym zestawieniem moich wydatków. Nie. Nie chcę też, aby publikowane liczby stanowiły dla Was w jakikolwiek sposób punkt odniesienia – że tyle należy wydawać na to, a tyle na to. Też nie o to chodzi.

Chcę, aby przede wszystkim był to zapis procesu poszukiwania wycieków z portfela i ich tamowania jeden po drugim. Mam nadzieję, że moje analizy i działania będą dla Was pewną inspiracją oraz będą przykładem na to jak krok po kroku można przejmować kontrolę nad swoimi finansami.

W każdym kolejnym raporcie będę przyglądał się konkretnemu wycinkowi budżetu, każdy raport będzie miał swój „motyw przewodni”. Raz będzie to ustawianie limitów w poszczególnych kategoriach, innym razem śledzenie trendów czasowych, a jeszcze kiedy indziej szukanie progów bezpieczeństwa finansowego. Taki mam plan i wierzę, że wyjdzie z tego kawał praktycznej wiedzy.

To jest dla mnie pewien eksperyment. Bardzo liczę na to, że się on powiedzie i będzie dla Was przydatnym studium pewnego (dość konkretnego i specyficznego) przypadku. Jestem ogromnie ciekaw o o tym myślicie! Konkretne liczby pojawiają się tu po raz pierwszy od dłuższego czasu – tym bardziej mam wielką nadzieję na pozytywny odbiór tego pomysłu :). Swoje pełne koszty publikuję więc z dużym optymizmem, ale jakieś obawy gdzieś mi się jednak po głowie kołaczą. Wszak pieniądze to nadal kontrowersyjny temat.

Dlaczego tylko koszty? A gdzie przychody?

Skoro już o kontrowersjach… Przychodów tu nie będzie. Z kilku powodów.

Pierwszy jest jak najbardziej osobisty. Po prostu nie czułbym się komfortowo dzieląc się tu takimi danymi.

Drugi jest pragmatyczny. Jednym z moich źródeł dochodu są umowy o pracę. A tam mam klauzule o zachowaniu kwoty wynagrodzenia w poufności. Więc nawet gdybym chciał się dzielić tymi liczbami, to i tak miałbym związane ręce. Po prostu nie mogę tego zrobić – za złamanie umowy groziłyby mi dużo gorsze rzeczy niż nieprzychylny komentarz na blogu ;).

Na podobnej zasadzie nie będę publikował tu kwot płaconych przeze mnie podatków. Po tym bardzo łatwo byłoby dojść do przynajmniej przybliżonej kwoty dochodów :).

Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie.

Feel free to use this image just link to www.rentvine.com

Ogólny kontekst i założenia

Zanim przejdę do konkretnych liczb jeszcze kilka zastrzeżeń i uwag. Tak abyście mieli pełny obraz skąd się te kwoty biorą, co znaczą, jakie wnioski można z nich wyciągać, a jakie byłyby już nieuzasadnione i zbyt daleko idące.

Wszystkie wydatki, które tu widzicie, ponoszę w określonym kontekście. Mieszkam w Trójmieście, w niewielkiej wynajmowanej kawalerce. Prowadzę jednoosobowe gospodarstwo domowe, nie mam dzieci ani żadnych innych osób na swoim utrzymaniu. Nie jestem też na niczyim utrzymaniu :). Poza kartą kredytową nie korzystam z żadnych produktów kredytowych (w tym z kredytu hipotecznego – nie kupiłem jeszcze żadnego mieszkania).

To stosunkowo specyficzna sytuacja. Dlatego jeszcze raz przestrzegam przed odnoszeniem poniższych liczb do siebie. Nie taki jest cel tego zestawienia. Kwoty wydatków to tylko ilustracja pewnych zjawisk. Same liczby nie są ważne – ważne jest to, co będę z nimi robił.

I jeszcze jedno. Tak jak wspomniałem, nie uwzględniam tu swoich podatków (które ponoszę przede wszystkim w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej). Normalnie w każdym miesiącu doliczam tę kwotę do sumy swoich kosztów. To jedyna różnica między moim „prywatnym” raportem kosztów, a tym publikowanym tutaj.

No i „oczywista oczywistość”, ale dla spokoju ducha muszę ją tu zamieścić. Raport jest opracowany bez żadnego „kolorowania” zamieszczonych w nim liczb. Każda wartość zapisana jest uczciwie i dokładnie tak, jak pokazuje mi to moje zestawienie w Microsoft Money. Uczciwe zmierzenie się z własnym budżetem bywa bolesne – zwłaszcza gdy widzimy duże wydatki w niewygodnych dla nas kategoriach. U mnie też kilka takich momentów będzie.

Grudzień to nie jest typowy miesiąc

Grudzień to przede wszystkim Święta, prezenty i noworoczne przygotowania. To tradycyjnie miesiąc podwyższonych wydatków. Nie jest to może najlepszy punkt wyjścia dla analizy budżetu – ale, hej! – kiedyś trzeba zacząć. Nie ma żadnego powodu, dla którego miałbym łapać się stwierdzenia „przecież grudzień jest taki nietypowy” jako wymówki przed analizą swoich finansów. Można zacząć w każdym momencie! – i tak właśnie teraz robię.

Tym niemniej, warto być świadomym tych ograniczeń. Grudniowy budżet będzie więc trochę skrzywiony w stronę wyższych wydatków na jedzenie, alkohol i doważony jednorazowymi wydatkami na prezenty.

Wydatki w grudniu 2014: razem 4573,02 zł

Okej, to już chyba cały komplet zastrzeżeń, uwag i przestróg. Możemy w końcu przejść do konkretnych liczb :).

Swoją strukturę wydatków będę przedstawiał punkt po punkcie – według moich głównych kategorii wydatków. Poszczególne tabele to wycinki zestawienia zbiorczego, które robię w Excelu na podstawie danych z Microsoft Money.

gru2014-w1

Księgowości nie robię sobie sam. Zlecam to biuru rachunkowemu. Ta kwota jest więc ceną za pewność, że wszystkie rozliczenia z urzędami są załatwione, są dobrze policzone, są na czas – i że o niczym nie zapomniałem.

gru2014-w2

Jedzenie i napoje to kategoria, w której mam zdecydowanie dużo do zrobienia. Tu przede wszystkim będę koncentrował swoje wysiłki. Złe jedzenie i jedzenie za dużo to droga do dużego brzucha i chudego portfela.

Przede wszystkim powinienem ograniczyć wydatki na śmieciowe jedzenie. Dlatego wśród podkategorii wyróżniłem fast food. Te wydatki chcę szczegółowo śledzić i stopniowo zbijać do jak najmniejszych kwot. To bardzo ważne, by kategorię na której nam zależy – wyodrębnić i dokładnie obserwować.

Gdy uporam się już z tym, warto będzie przyjrzeć się jedzeniu na mieście (w tę podkategorię wchodzą wszelkie niefastfoodowe restauracje, jak również kawiarnie, cukiernie i wszelkie inne lokale gastronomiczne).

Przypuszczam, że i wydatki jedzenie w domu dają miejsce dla jakichś rozsądnych cięć. Ale zanim cokolwiek będę tu przesądzał, poczekam do zestawienia styczniowego. Wtedy będę wiedział jakie są moje wydatki na żywność w bardziej „typowym” miesiącu.

gru2014-w3

Internet to mój abonament w UPC i to kwota, która nie zmienia się z miesiąca na miesiąc.

Telefon to mój abonament komórkowy w Play – tu zdarzają się wahania plus-minus kilka złotych.

W tej kategorii wydatków powinienem sobie zanotować przede wszystkim jedno spostrzeżenie: może warto zadzwonić do UPC i zapytać o jakiś tańszy pakiet lub promocję.

gru2014-w4

Czynsz spółdzielni zmienia mi się sezonowo – w okresie grzewczym zawiera w sobie koszty centralnego ogrzewania, stąd dość wysoka kwota jak na niewielką kawalerkę.

Utrzymanie to w tym miesiącu wydatki związane z uzupełnianiem chemii gospodarczej i zakup kilku nowych naczyń. W styczniu wydatków w tej kategorii nie będzie wcale lub będą one znacznie niższe. Oczywiście – o ile nie zdarzy się nic nieprzewidywanego.

gru2014-w5

Świąteczno-noworoczne wyprzedaże – dobra okazja, by trochę przewietrzyć szafę. Nieco ponad 150 złotych, więc raczej nie szalałem.

gru2014-w6

O i tutaj zdecydowanie mam się z czego tłumaczyć!

Ta zawrotna suma na alkohol ma swoje źródło w dwóch rzeczach. Po pierwsze – Sylwester. Świętowanie nadejścia Nowego Roku pochłonęło około 1/3 kwoty z tej podkategorii. A reszta? Reszta to koszt zrobienia sobie zapasów wina – nie tylko na grudzień, ale też na najbliższe miesiące. Znowuż okazuje się jak mało reprezentatywnym miesiącem jest grudzień – w styczniu wydatki w tej kategorii będą zdecydowanie mniejsze.

gru2014-w7

Tu jestem Wam winny jeszcze jedno wyjaśnienie. Wprawdzie posiadam samochód, ale… nie korzystam z niego zimą! Gdy drogi robią się białe to od razu przesiadam się na rower i w ten sposób docieram codziennie do pracy. Samochód wówczas zazwyczaj garażuję.

To trochę niestandardowe… :) Latem, gdy wszyscy wyciągają rowery, ja poruszam się głównie samochodem. Zimą, gdy pozostali chowają rowery do piwnicy, ja robię z niego swój główny środek transportu.

Oszczędzam sobie w ten sposób stresu jeżdżenia po ośnieżonych drogach, porannego skrobania szyb, a także wydatków związanych z kompletem opon zimowych. No i na jakiś czas odpadają też wydatki na paliwo – stąd w grudniowym zestawieniu kosztów korzystania z samochodu jedynie 10 zł na parkowanie (czyli tak naprawdę zasilenie konta SkyCash tą kwotą).

„Niestety” zima nas w tym roku w Trójmieście nie zaszczyciła na długo. Do momentu, w którym to piszę (połowa stycznia), śnieg leżał u nas w sumie może jakoś z tydzień. Poza tym – temperatury na plusie. I to całkiem solidnym, jak na środek zimy: +6, +8, czy nawet +10 stopni! W związku z tym całkiem możliwe, ze w styczniowym budżecie jednak pojawi się koszt tankowania.

gru2014-w8

Z transportu publicznego korzystam stosunkowo rzadko. Zwłaszcza, jeżeli mają to być podróże w granicach Trójmiasta. Wtedy najczęściej wybieram rower.

Inną sprawą są podróże służbowe. Takich w grudniu miałem kilka. Ich koszt uwzględniam w swoim budżecie, nawet jeżeli jest to później rekompensowane przez pracodawcę czy też po prostu wliczone w cenę usługi, która wymaga dojazdu.

gru2014-w9

Czasami zazdroszczę tym, którzy mogą po prostu wziąć golarkę i w domu samemu ostrzyc się na zero :).

gru2014-w10

I kolejne przykłady na nietypowość grudnia. Wydatki na prezenty i ostatnie datki związane z dobroczynnością. Ale tu akurat kolejny miesiąc nie będzie się znacząco różnił. W styczniu jest WOŚP, a także kilka okazji, które wiążą się z wręczaniem prezentów.

Wnioski

Pod każdą kategorią starałem się zapisać pierwsze wnioski i spostrzeżenia, które mam w związku kwotami, które pojawiają się przy poszczególnych pozycjach. To, co można zrobić już na tym etapie (Twojego pierwszego zestawienia domowych finansów), to starać się wyłapać kategorie, gdzie wydatki są szczególnie duże. Takie, które Cię zaskoczyły w jakiś sposób – tym, że w ogóle są lub tym, że są akurat w takiej wysokości.

Następne pytanie, które warto sobie w związku z tym zadać to: czy są to wydatki jednorazowe/sezonowe, czy może sygnał bardziej długotrwałego problemu. W ten sposób udało mi się zidentyfikować dwie kategorie z nienaturalnie wysokimi wydatkami, ale jednorazowymi – prezenty i alkohol. No i jeden problem, który jest systemowy, długoterminowy – fast food.

Dzięki swojemu zestawieniu wiem więc, gdzie jest problem. Wiem, że mam realny wpływ na wysokość wydatków w tej problemowej kategorii (nie jest to wydatek stały). Teraz muszę opracować plan redukcji kosztów i zabrać się do działania.

Jest jeszcze miejsce na najważniejszy wniosek ogólny: mimo tego, że grudzień był miesiącem zwiększonych wydatków, to te i tak były niższe niż dochody. Czyli w takim najbardziej ogólnym ujęciu – jest dobrze.

Poza tym na razie bardziej szczegółowe wnioskowanie jest mocno ograniczone. Mamy dane z tylko jednego miesiąca – i na domiar złego jest to akurat niezbyt reprezentatywny grudzień. Dopiero zestawiając to z kolejnymi miesiącami będzie można odkryć trendy – jak zmieniają się poszczególne wydatki, które są stałe, które zmienne, a które zupełnie jednorazowe.

Taka diagnoza sytuacji i zapisanie wszystkich swoich miesięcznych wydatków to też dopiero pierwszy krok. Kolejnym będzie zaplanowanie wydatków – czyli próba ustawienia sobie limitów w poszczególnych kategoriach. Ale tu znowu grudzień nie jest najlepszą bazą do takich operacji.

Ale nieprzypadkowo raport grudniowy publikuję akurat w tym momencie. Za kilka dni będę miał podsumowanie swoich wydatków w styczniu 2015. Zatem już niedługo będę mógł zaprezentować kolejny raport wydatków – oczywiście o ile wyrazicie zainteresowanie takim typem tekstów na Metafinansach.

Dajcie mi proszę znać w komentarzach czy taka forma artykułów Wam odpowiada, czy jest dla Was przydatna i czy udało mi się przemycić tu kilka pożytecznych wskazówek.

Piszcie śmiało! Od jakiegoś czasu komentarze na blogu są już otwarte – to znaczy, że nie trzeba się logować do Disqus, aby zostawić swój wpis. Teraz można robić to też anonimowo / jako gość. Tym bardziej gorąco zachęcam!

Opublikowano [post_date]// Fot. LendingMemo, Dave Dugdale.

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu