To gorsze znaczenie „wychodzenia na zero”

Wyzerowane oszczędności. Impulsywne zakupy. Minimalny fundusz awaryjny. Życie ze środków na karcie kredytowej.

Brzmi jak katastrofa finansowa?

Trochę tak, choć to po prostu oznaki jednego z większych życiowych wydatków. Z kategorii tych, które-kiedyś-musiały-nadejść. Trochę dziwnie się czuję bez lokat, bez środków na GPW czy na kontach oszczędnościowych. Ale takie „nowe otwarcie” dobrze mi zrobiło.

To zupełnie nowa perspektywa. Bo przecież bardzo łatwo jest pisać o oszczędzaniu mając na koncie ileś-tam pieniędzy, w dużym oderwaniu od tego, jak wygląda sytuacja osoby, która dopiero zaczyna ogarniać swoje finanse. Zwłaszcza, gdy chcę, by Metafinanse były właśnie takim miejscem, gdzie można znaleźć informacje cenne właśnie na tym początkowym etapie zarządzania własnym budżetem.

A to kilka rzeczy, które odkryłem, gdy wyzerowałem swoje konta:

1. Dużo łatwiej wydawać pieniądze, których się nie ma

Paradoksalne uczucie, serio. Gdy miałem własne pieniądze, to każdy zakup był przemyślany: czy mnie na to stać, ile musiałem na to pracować, czy na pewno mi się przyda, czy w ogóle warto dla takiej zachcianki/przyjemności ściągać pieniądze z konta, itp. Tymczasem, bez żadnego funduszu awaryjnego, pieniędzy odłożonych na zakupy, środki z limitu karty kredytowej znikają jakoś dużo szybciej.

2. Brak funduszu awaryjnego stresuje

I to jak! To chyba jedna z najgorszych rzeczy, zwłaszcza dla kogoś, kto dotychczas tak bardzo cenił bezpieczeństwo finansowe. A teraz go nie ma, prawie kompletnie. Praktycznie jakikolwiek niespodziewany wydatek wpędzi mnie w długi – nie wyrobię się ze spłatą karty kredytowej w terminie bezodsetkowym lub nawet, w przypadku poważniejszej sprawy, będę musiał wziąć kredyt.

3. Praca stresuje bardziej niż zwykle

Nie tylko niespodziewane wydatki potrafią zestresować. Zmienia się także podejście do takiej codziennej rzeczy, jak praca. Powód: brak „fuck you money”. Jeżeli praca/szef cię wkurzy, to nie możesz już tak łatwo spakować się i spokojnie szukać czegoś nowego przez kolejne kilka miesięcy. Jesteś dużo bardziej przywiązany, uzależniony od obecnego miejsca i obecnych warunków. Znika kolejny element finansowej niezależności.

4. Szukanie najwyższego oprocentowania lokat nie jest już tak ważne

Znów wracasz do sytuacji, w której oprocentowanie środków nie liczy się praktycznie wcale. Bo czy to 5% rocznie z 1000 zł, czy 6,5% – to różnica właściwie niewarta wysiłku zmiany banku, podpisywania umów itp. Tu jest więc trochę spokoju i oddechu. Można spokojnie przejrzeć swoje konta i zostawić tylko te, które obecnie się przydają. Resztę – zakładaną w promocjach, programach rekomendacyjnych, pod wpływem wysokiego oprocentowania skuszony wysokim oprocentowaniem – można najzwyczajniej w świecie pozamykać. Przez najbliższe kilka-kilkanaście miesięcy nie będziesz potrzebować nic poza swoim głównym kontem (i może jednym zapasowym, w innym banku).

5. Prowadzenie domowego budżetu jest trudniejsze

Zapisywanie każdego wydatku miesiąc-w-miesiąc przychodziło mi jakoś łatwiej, gdy po trzydziestu dniach zawsze wszystko się ładnie bilansowało. Teraz, w momencie w którym budżetowanie jest mi najbardziej potrzebne, nagle pojawiają się trudności. Zapisywanie wartości kolejnych rachunków wydaje się być jak przyznanie się do porażki – znów wydałem pieniądze, choć nie powinienem był. Zwłaszcza, jeżeli to wydatek, który przyszedł zdumiewająco łatwo (patrz: punkt pierwszy). Każda kolejna pozycja po czerwonej stronie budżetu to zwiększanie rozmiarów katastrofy. Pieniądze zaczynają wzbudzać negatywne emocje.

To na szczęście tylko tymczasowy stan, ale wyobrażam sobie, że są osoby, które z takimi problemami borykają się już od jakiegoś czasu.

Ja swój „powrót do normy” zaczynam od dwóch podstawowych kroków: odbudowania choćby minimalnego poczucia bezpieczeństwa finansowego (fundusz awaryjny!) i przestawienia się z wydawania-na-kredyt na płacenie wyłącznie z bieżących środków.

A jak Wy radzicie sobie w trudniejszych momentach finansowych?

Opublikowano [post_date]. Fot. Stewart Leiwakabessy.

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu