Kij w szprychy Facebookowi

Facebook nie dowie się, że czytasz ten wpis

Sprawa Cambridge Analytica, oraz powiązane z tym nadmierne gromadzenie i nieodpowiedzialne zarządzanie danymi przez Facebooka to dobra okazja by przyjrzeć się własnym ustawieniom prywatności. Co sieć społecznościowa o nas wie, co z tych informacji wykorzystuje do targetowania reklam, i co możemy zrobić by to ograniczyć?

Odpowiedź na pierwsze dwa pytania to „bardzo dużo”, a na trzecie to „niewiele”. No ale spróbujmy.

Zacznę od siebie — dziś Metafinanse znikają z Facebooka, a Facebook znika z Metafinansów.

To oczywiście gest najwyżej symboliczny. Nie polegam na Facebooku już od dawna: nie jest on dla mnie ani źrodłem ruchu ani przychodu. Nie mam też za wielu powodów, by wrzucać coś nowego na swój profil. Mogę więc sobie pozwolić na taką akcję jak dziś.

Rzecz dużo mniej symboliczna to wyłączenie większości trackerów na stronie. Metafinanse prowadzę zgodnie z zasadą, że strona ma być przyjazna dla czytelników pod każdym względem — treści, wyglądu, a także wspierających ją technologii. Ograniczenie narzędzi śledzących do niezbędnego minimum to naturalny kolejny krok w kierunku, który obrałem już dawno temu.

Dla porównania…

Zagraniczny serwis technologiczny

Inny polski blog finansowy

Metafinanse od dziś

Narzędzia (w tym reklamy) Google są dla mnie niezbędne by utrzymać tę stronę i domenę online. Wszystko inne — wyłączone. Żadnego retargetowania reklam na Facebooku, żadnych śledzących pikseli, żadnego śledzenia przez Disqus czy WordPress, usunąłem nawet przycisk udostępniania wpisu na Facebooku.

Jakkolwiek starannie dobierzemy swoje ustawienia prywatności, Facebook, większość stron nadal będzie nas śledzić. Cambridge Analytica to jedno, ale blogi, portale i sklepy internetowe są częścią tego samego problemu.

Metafinanse nie będą się do tego dokładać.

Zmień swoje ustawienia na Facebooku

Jednocześnie, mimo wszystko warto przejrzeć swoje ustawienia prywatności na Facebooku. Nie każdy może sobie pozwolić na podążanie za hasłem #DeleteFacebook, ale każdy może ograniczyć ile (i jakie) informacji udostępnia sieci społecznościowej. Ostatnie skandale wokół Facebooka powinny być impulsem do takiego przeglądu.

Większość z tych opcji jest dostępna w aplikacjach mobilnych, ale mi najwygodniej było przejść przez wszystkie kroki poniżej na desktopie.

W głównych ustawieniach aplikacji interesują nas te trzy panele:

W ustawieniach prywatności możesz zmienić kto ma dostęp do jakich informacji o tobie:

Te ustawienia ograniczą widoczność twoich postów przede wszystkim innym użytkownikom. Żeby wypisać się z przekazywania danych aplikacjom, przejdź do ustawień aplikacji:

Tutaj najlepiej usuń wszystkie aplikacje, które:

  • są zbędne / od dawna z nich nie korzystasz
  • nie powinny mieć dostępu do informacji o tobie
  • i takie, których nie rozpoznajesz

Nieco niżej w tym samym panelu, wyłącz wszystkie informacje, które mogłyby o tobie udostępniać aplikacje twoich znajomych. Tak właśnie Cambridge Analytica uzyskała dostęp do profili około 50 milionów użytkowników — przez aplikację, z której korzystało „zaledwie” 270 tysięcy, ale która pozyskiwała informacje z całej sieci ich znajomych.

Rzekomo, Facebook sam już zablokował te możliwość wszystkim aplikacjom i ten panel jest już zbędny. Ale nie zaszkodzi gdy wyłączymy tam wszystko też samemu.

Dalej — w ustawieniach reklam — pozmieniaj opcje tak, by udostępniać jak najmniej informacji o sobie:

W kolejnym kroku — usuń prywatne informacje ze swojego profilu.

To już nie są czasy Naszej Klasy, kiedy ludzie przez moment byli podekscytowani faktem, że mogą odnaleźć swoich starych znajomych ze szkoły. Dziś udostępnianie informacji o szkole czy historii zatrudnienia wydaje się zbędne.

Jeszcze lepiej — umieść tam fałszywe dane (np. wiek 105 lat). Tego rodzaju „szum” być może zaszkodzi algorytmom i utrudni życie zarządzającym Facebookiem. Obywatelskie nieposłuszeństwo obywatela internetu.

Jeżeli nie chcesz by Facebook miał dostęp do danych (m.in. numerów telefonów i historii połączeń) twoich znajomych, to nie dawaj/usuń mu dostęp do twoich kontaktów:

(Ja nawet nie przeszedłem przez powitalny ekran, ale wiesz o co chodzi)

To samo w Messengerze:

I na Instagramie:

Na koniec, usuń aplikację Facebooka z telefonu (i loguj się tylko przez przeglądarkę, jeżeli już koniecznie musisz). W ten sposób nie tylko ograniczysz Facebookowi dostęp do informacji o sobie, ale też zyskasz więcej czasu pracy na baterii!

A jeżeli nie jesteś jeszcze gotowy na taki krok, to przynajmniej ogranicz dostęp do lokalizacji, wyłącz powiadomienia i odświeżanie w tle:

Sporo tego. I wszystkie te ustawienia są rozsiane po różnych miejscach. Tak jakby Facebookowi nie zależało na tym, byśmy mieli do nich łatwy i intuicyjny dostęp…

*

Skutkiem ubocznym mojej decyzji o usunięciu strony bloga z Facebooka jest fakt, że wiadomości i komentarze na fanpage’u znikają jako forma kontaktu ze mną i z innymi czytelnikami.

Jako substytut polecam Twittera, komentarze na blogu i email (dokładnie w tej kolejności). Powiadomienia o nowych wpisach wysyłam również przez newsletter (niebieski formularz poniżej).

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu