Rok Psa

No i wychodzi na to, że na Metafinansach piszę raz na rok.

U mnie wszystko w porządku. Po prostu skupiłem się na innych sprawach. Kto by pomyślał, że układanie sobie życia w nowym miejscu, w obcym kraju, może być aż tak absorbujące. I że życie może obrać tak zaskakujące kierunki. Zanosi się, że zostaję tu na dobre.

Rzeczy dzieją się tu w tempie, do którego nie jestem przyzwyczajony. Na przykład: w Sopocie mieszkałem w tym samym mieszkaniu przez 5 lat. Tutaj w ciągu roku zdążyłem mieszkać już w trzech miejscach. Życie zmienia się tak szybko, że by nadążyć za wszystkim, co ważne, coś musiało zejść na dalszy plan.

Do tego coraz bardziej oddalam się od polskich realiów. Nie mam powodu, by śledzić nowe oferty banków lub by wiedzieć, co się aktualnie dzieje na giełdzie. Blogi finansowe przestały mnie zupełnie interesować — obecnie regularnie śledzę już tylko Jak Oszczędzać Pieniądze — i tyle.

Hong Kong wymusza też styl życia, który w Polsce trudno byłoby nazwać oszczędnym. Mieszkanie w lokalu bez kuchni oznacza (no bo inaczej się nie da na <20 m2), że właściwie codziennie musisz jeść na mieście. Przed przeprowadzką, ograniczenie wizyt w restauracjach byłoby jedną z pierwszych porad, które dałbym komuś, kto chce zacząć oszczędzać. A teraz trudno jest mi sobie wyobrazić, że mógłbym żyć inaczej.

A to tylko jeden z przykładów.

To wszystko składa się na fakt, że pisanie o finansach nie przychodzi mi łatwo. Wypadłem z rytmu — w wielu znaczeniach.

ALE!

Z drugiej strony, pewne rzeczy się nie zmieniają. Oszczędzanie na przyszłe duże wydatki to nadal kluczowy czynnik, który determinuje kształt mojego miesięcznego i rocznego budżetu.

Zapisywanie wydatków i prowadzenie domowego budżetu to wciąż nawyk, którego konsekwentnie się trzymam.

I nawet oszczędzanie na emeryturę nie zmieniło się za bardzo — podstawowym elementem mojej długoterminowej strategii w dalszym ciągu są ETF-y. Z tą jedną różnicą, że tu mam dużo większy wybór niż w Polsce.

No i te nieszczęsne podatki. A z tym tu jest tak, że bez finansowej dyscypliny bardzo łatwo popaść w długi. I choć podatek dochodowy jest tu stosunkowo niski (na tyle, by polska skarbówka uznawała Hong Kong za raj podatkowy i nie podpisywała z nim umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania), to w skali roku i tak robi się z tego znacząca kwota. A dyscyplinę trzeba sobie wyrobić, bo podatek płacisz sam (pracodawca nie odprowadza żadnych zaliczek) i tylko raz na rok, a nie co miesiąc.

Na dodatek podatek płaci się z góry za kolejny rok (IRS wylicza projekcję na podstawie dotychczasowych dochodów). No i jako ekspatriant, swój pierwszy podatek tutaj musisz zapłacić za dwa lata — za ten rok, który minął, i zaliczkę na kolejny.

Żeby czuć się w miarę bezpiecznie w takiej sytuacji, dobrze mieć odłożoną równowartość dwóch wypłat. A gdy czynsz zjada 1/3 twojej miesięcznej pensji (ceny nieruchomości i najmu są tu astronomiczne), to nie jest to wcale takie łatwe zadanie. Ale da się — planując swoje finanse w skali roku i ostrożnie podchodząc do wydatków.

Mogę więc uznać, że przynajmniej część porad z Metafinansów dobrze zniosła próbę czasu… i miejsca.

Jeśli będę miał właśnie takie uniwersalne obserwacje, czy porady, to postaram się je tutaj opisać.

Ale patrząc realistycznie, pewnie nie będzie tego za dużo. Więc jeżeli w przyszłości będą pojawiać się tu nowe wpisy (a uwierzcie mi — mam nadzieję, że tak; wszak dopiero co przedłużyłem domenę na kolejne lata!), to pewnie większość będzie bardziej meta niż finanse. Luźne rzeczy, które akurat mnie interesują. Niekoniecznie pieniądze.

Podobał Ci się ten artykuł? Bądź na bieżąco z nowościami na blogu